Popularne posty

07:20

POMYSŁ NA: PREZENT NA DZIEŃ MATKI - LAST MINUTE

POMYSŁ NA: PREZENT NA DZIEŃ MATKI - LAST MINUTE

...czyli kilka pomysłów na kosmetyczny prezent dla mamy.

Dzień matki już jutro, jednak pewnie wiele osób o nie ma jeszcze prezentu dla najważniejszej kobiety w życiu każdego z nas.
Osobiście uważam, że najlepszym prezentem dla każdego i na każdą okazję jest książka, jednak to blog o pielęgnacji i kosmetykach, więc na takich przykładach się skupimy.
Uwielbiam też spersonalizowane prezenty, robione na zamówienie. Ten post jest jednak dla spóźnialskich, dlatego skupimy się na produktach dostępnych "od ręki".
Pamiętam jak sama, kilka lat temu skompletowałam mamie zestaw początkowy do włosów, składający się z oleju, maski, odżywki i serum na końcówki. Niektórych z nich zużyła już niejedno opakowanie :)




1. Krem dla skóry dojrzałej ANTI-AGING Make Me Bio


Cena: ok 80 zł

Marki Make Me Bio nie trzeba nikomu przedstawiać. Świetne, naturalne składy. Krem do cery dojrzałej ma bogatą konsystencję, wysoką zawartość kolagenu, który działa odmładzająco i ujędrniająco, ekstrakt z zielonej herbaty, który łagodzi podrażnienia i poprawia krążenie, oraz płynne złoto, czyli olej arganowy, który dzięki zawartości witaminy E widocznie spłyca zmarszczki.

2. Fluid liftingujący, Dr Irena Eris, ProVoke Lift


Cena: ok 80 zł

Sama jestem szczęśliwą posiadaczką matującej wersji tego podkładu. Ten fluid charakteryzuje działanie odmładzające i regenerujące. Nawilża i napina skórę, wygładza linie mimiczne.

3. Pure Serum, Ava, Ekspresowa 14-dniowa kuracja liftingująca

 Cena: ok. 40 zł

Kuracja składa się z dwóch preparatów - na dzień i na noc. Serum nawilża, ujędrnia i wygładza skórę. Stymuluje syntezę kolagenu, rozjaśnia, pomaga wygładzić nierówności.

4. Sól do kąpieli z pyłkiem pszczelim i kolagenem Honey Therapy


Cena: ok. 40 zł

Markę Honey Therapy poznałyśmy ostatnio na targach "Kobieta w Warszawie". Przekonała nas do siebie naturalnym składem i korzystaniem z dobrodziejstw miodu.

Sól kąpielowa z dodatkiem pyłku pszczelego i kolagenu regeneruje, odżywia i wygładza skórę ciała.
Idealny produkt do długiej, relaksacyjnej kąpieli po ciężkim dniu.

5. Midnight Recovery Eye, Kiehl's, Odżywczy koncentrat pod oczy na noc

Cena: ok. 120 zł

Bestseller firmy Kiehl's, kolejny produkt o świetnym składzie. Produkt nie jest najtańszy, ale za to bardzo wydajny oraz skuteczny. Po nocy z odżywczym koncentratem, skóra pod oczami jest rozjaśniona, napięta, rozświetlona. Z każdym dniem zmarszczki są mniej widoczne.

A Wy? Kupiliście już coś swoim mamom? Polecacie jakieś konkretne produkty?

Korzystając z okazji, najlepsze życzenia dla wszystkich czytających nas Mam! Jesteście Wielkie :)

G.
7 komentarzy:

17:49

JAK: GOLENIE NÓG BEZ PODRAŻNIEŃ I ZAPALENIA MIESZKÓW WŁOSOWYCH

JAK: GOLENIE NÓG BEZ PODRAŻNIEŃ I ZAPALENIA MIESZKÓW WŁOSOWYCH

... czyli sprawdzony sposób na gładkie i piękne nogi. Produkty i TRIKI!


Spokojnie golisz nogi, w zaciszu swojej łazienki i wszystko idzie gładko, a po dziesięciu minutach... BUM! Nagły wysyp krostek, a skóra swędzi, piecze, jest ściągnięta... Czy Wy też to znacie? Ja się nie śmieję, ja to przeżyłam i to nie raz. Długo borykałam się z zapaleniem mieszków włosowych po goleniu nóg. Najgorzej było oczywiście w lato, kiedy wszystkie częściej nosimy sukienki czy krótkie spodenki, chcemy by nasze nogi były wiecznie gładkie. Zaczęła męczyć mnie już ta loteria, czy będą idealnie gładkie o równym kolorycie, czy całe wysypane czerwonymi kropkami. Dyskomfort na wysokim poziomie i to nie tylko ze względu na to, że każdy mógł się zastanawiać czy moje nogi dostały właśnie ospy wietrznej. Ściągnięcie skóry, podrażnienie przekładały się na pieczenie, szczypanie, po prostu ból w okrutnej postaci. Moja skóra nóg jest delikatna, sucha, cienka oraz wrażliwa. Nie zrezygnowałam z tradycyjnych ostrzy maszynek, ale znalazłam zestaw, który sprawia, że wreszcie jestem spokojna o to, jak będą wyglądać moje nogi, jeśli ogolę je tuż przed wyjściem i będę chciała wystawić je na wzrok innych, a przede wszystkim, że będę mogła czuć się komfortowo, bez ciągłego myślenia jak strasznie piecze mnie skóra.


Słowa tzw. klucze, mojego golenia nóg w przeszłości to ból, pieczenie, szczypanie, palenie skóry i oczywiście krostki na tle zapalenia mieszków włosowych – małe czerwone kropki na całej ogolonej powierzchni. Dzisiaj przychodzę do Was z postem, bo już jakiś czas temu, odnalazłam swój “Dream Team” – czyli zestaw produktów, dzięki któremu nie mam już tym problemu. Jest sprawdzony, więc muszę się nim z Wami podzielić, bo mam pewne podejrzenia, że nie jestem jedyna, która ma już tego dosyć.

PO PIERWSZE PEELING
I nie jakikolwiek na szybko, tylko najlepiej porządny, dobry peeling, typu “ździerak”. Oczywiście wszystko w granicach rozsądku, nie mamy się nim zadrapać do łez, ale wybieraj coś, co nie tylko trochę pogłaszcze skórę granulkami, tak jak peelingi myjące, tylko faktycznie wykona konkretną robotę dla skóry. Ja wybieram te, które nie oblepiają skóry, czyli bez parafiny. Oczywiście nie zostawię Was bez konkretów. Na przykład taki, jak na zdjęciu poniżej, sprawdzi się wręcz idealnie. To też mój ulubieniec, a recenzja jego jest już na blogu – LINK TU.


Kiedy ten krok wykonany, chwytamy za...


PO DRUGIE PIANKA/ŻEL do golenia
Nie jest to bardzo ważne jaką markę wybierzecie, naprawdę może być i najtańszy Bond, ale zwróćcie uwagę, żeby była nawilżająca, bez żadnych udziwnień. W składzie szukajcie: panthenol (pantenol), czy chociażby aloe (aloes, jeśli nie macie na niego uczulenia – upewnijcie się, bo słynie z właściwości nawilżających, ale niektórzy reagują na niego podrażnieniem, co przy problemie z zapaleniem mieszków nie pomaga). Kupujcie też te, które nie zdzierają ostatniego grosza, można znaleźć coś dobrego już za około 10 złotych. Ja obecnie mam i chwalę sobie ten od Nivea Men, dedykowany panom, ale nie dajmy się zwariować, wąsy ani broda od niego nie urosną.



PO TRZECIE MASZYNKI
Tak zwane jednorazówki, ale hola, nikt chyba ich po jednym razie nie wyrzuca, prawda? A tak już na poważnie, to wiarę w golenie przywróciły mi dopiero Gillette Venus 3 Plus. I jeśli zastanawiacie się, czy to muszą być u mnie akurat te Venus t r z y Plus, to odpowiadam z pełnym przekonaniem: KONIECZNIE. Czasami, jeśli nie ma na nie promocji, biorę 2 Plus, też są ok, ale dwa ostrza = więcej pociągnięć po skórze, a przy takim problemie jak zapalenie mieszków, im mniej machnięć, tym lepiej. Nauczyłam się z nimi współpracować, można dojść do porozumienia, ale większa ilość pociągnięć maszynką, równa się większe prawdopodobieństwo podrażnień, więc skupiam się na wersji TRZY Plus. Kiedyś, lata już temu, na zasadzie „ene due... tych jeszcze nie miałam” kupiłam je w drogerii, przy okazji uzupełniania podstaw mojej łazienki. Pomyślałam, że co za różnica, po czym mnie wysypie, ale po pierwszym goleniu oświeciło mnie, że chyba znalazłam coś, co wreszcie nie robi mi efektu piekącej pokrzywy na nogach i byłam więcej niż zachwycona. Tak bardzo zapomniałam, że podrażnienia po goleniu to mój problem, że przy kolejnych zakupach wzięłam inne, bo naiwnie myślałam, że chyba magicznie minęła mi już ta skłonność do podrażnień, więc oczywiście z pokorną miną, następnego dnia poszłam znów po Venus 3 Plus. Nie minęła, to po prostu była zasługa (między innymi właśnie) tych maszynek. Kupuję na promocji na zapas i tak od lat, niezawodnie i nie zdradzam już z innymi.



PO CZWARTE NAWILŻANIE
Smarowanie nóg balsamem tuż po goleniu maszynką? Skóra właśnie przeszła „swoje” i zawsze daję jej odczekać, zanim coś nałożę. Czekam aż dojdzie do siebie, około pół godziny, do godziny i jak kładę się spać, mam przy łóżku balsam, dopiero wtedy go aplikuję. Kosmetyk rozcieram w dłoniach i takim posuwistym ruchem nakładam z góry na dół, czyli od kolan ku stopom, nigdy nie pod włos (!) i nie wklepuję. Zostawiam do wchłonięcia i idę spać albo się ubieram, w zależności, jakie akurat mam jeszcze dalsze plany. Co wcieram? Ufam tutaj przede wszystkim tym dwóm produktom, bo jeszcze nigdy nie zawiodły:



PO PIĄTE TRIKI Kilka reguł, do których ZAWSZE się stosuję:
1. Nigdy nie golę włosków, jak “stoją dęba”. Czasem bierzemy prysznic, zakręcimy wodę, zrobi się nam chłodniej i włoski stają na nogach na baczność. Nie golę wtedy nóg, bo zapalenie mieszków mam wtedy gwarantowane. Odkręcam wodę, czekam aż będzie mi ciepło, włoski wrócą “do normy” i wtedy po kolei: peeling, pianka i golenie.
2. Nigdy nie wcieram balsamu “pod włos”, ZAWSZE Z GÓRY NA DÓŁ.
3. Pilnuję, by ogolone partie nóg nie miały już kontaktu z żelem pod prysznic, czy jakimkolwiek innym specyfikiem, jedynie z wodą.
4. U mnie dodatkowo dobrze sprawdza się na koniec spłukanie nóg, czy to całych, czy tylko łydek, chłodniejszą wodą. Latem robię to częściej niż zimą, z wiadomych względów, ale zauważam, że moja skóra ma wtedy mniejszą tendencję do zaczerwienień i podrażnień..


To wszystko. Niby tak mało, a tak wiele, bo to wszystkie moje triki, dzięki którym pozbyłam się problemu zapalenia mieszków włosowych, spowodowanych podrażnieniem po goleniu, a wierzcie mi, nie był to u mnie mały problem. Miałam po każdym goleniu całe nogi zsypane tymi wrednie piekącymi krostkami. Pamiętajcie, u mnie to działa, tylko jeśli zastosuję się do każdej przedstawionej tu uwagi (trików) i użyję tych właśnie produktów, bez żadnych ustępstw. Dla mnie to już rutyna. Mam nadzieję, że będzie się to sprawdzać u Was równie genialnie.

Walczycie lub walczyłyście z takim problemem? Jak sobie radzicie? Macie swoje sprawdzone produkty i triki, które możecie polecić osobom z zapaleniem mieszków włosowych? A może zarzuciłyście już maszynki na rzecz innego sposobu na pozbycie się owłosienia? Dajcie koniecznie znać!

P.
4 komentarze:

17:57

BIELENDA, PEELING DO CIAŁA ULTRA UJĘDRNIAJĄCY GOLDEN OILS 3, DROGOCENNE OLEJKI

BIELENDA, PEELING DO CIAŁA ULTRA UJĘDRNIAJĄCY GOLDEN OILS 3, DROGOCENNE OLEJKI

... czyli peeling bez parafiny, ze świetnym składem. Sprawdziłam czy i jak działa!


Zdecydowanie stwierdzam, że półki drogerii i supermarketów cierpią na brak peelingów do ciała bez zawartości parafiny. Znalezienie takiego, który byłby jeszcze dodatkowo tzw. zdzierakiem, graniczyło podczas moich poszukiwań, z cudem. Przez bardzo długi czas znajdowałam tylko delikatnie ścierające peelingi myjące, które są połączeniem żelu pod prysznic z dodatkiem średnio hojnej dawki granulek. Niektóre nawet mogłam określić mianem dobrego kosmetyku, ale to nadal nie był scrub z prawdziwego zdarzenia, na jakim mi zależało. A jak już konsystencja się zgadzała, to w składzie nawet już na drugim miejscu paraffinum liquidum. Moja cierpliwość w poszukiwaniach została jednak nagrodzona, bo mam, znalazłam! I to w rozsądnej cenie kilkunastu złotych. Czy w tle słychać chóry anielskie? Recenzja peelingu gruboziarnistego Bielenda ultra-ujędrniającego Golden Oils 3, bez parafiny w składzie. Hit czy kit?


Ważne! Od razu na wstępie chcę zaznaczyć, ze jeśli przypadnie Wam ten produkt do gustu, właśnie ze względu na brak parafiny, to koniecznie zwracajcie uwagę na to, czy jest to peeling do ciała Golden Oils 3 Drogocenne olejki, wersja: Ultra ujędrniający, z elementami zielonej szaty graficznej, bo jego łudząco podobny “brat”, z tej samej serii, czyli Golden Oils - Peeling do ciała Ultra nawilżający, który wyróżnia się niebieskimi elementami, ma już parafinę w składzie.


Nie lubię uczucia, jakie daje na mojej skórze parafina i byłam tego pewna, już podczas pierwszego w swoim życiu, użycia peelingu do ciała, z jej zawartością. Kupione paręnaście miesięcy później kolejne opakowanie, tylko mnie w tym utwierdziło. Jeśli też miałyście już z nią styczność, to wiecie, że ciekła parafina, daje uczucie, które określiłabym ogólnie jako swoiste i specyficzne. Jednym przypadnie ono do gustu, a innym jak to zwykle w życiu bywa, już nie koniecznie i ja akurat do grupy entuzjastek się dopisać nie mogę. I żeby było jasne, osobiście rozumiem je, bo nadaje ona gładkość, ujednolicenie, uczucie nawilżenia, ale po kąpieli czułam się „oblepiona” i miałam ochotę ponownie wskoczyć pod prysznic, żeby domyć z siebie tę warstwę. Dodatkowo parafina zatyka na jakiś czas nasze pory w skórze i wiedza, że nie dość, że nie czuję się komfortowo, to moja skóra nie oddycha w tym miejscu, nie pokrzepiało mojego serca. Dość smętnych wywodów o mojej awersji, czas na skład i recenzję.


Skład i jego analiza: Sucrose (cukier trzcinowy), Glycine Soja (Soybean) Oil (olej sojowy), Butyrospermum Parkii Butter (Shea Butter) (masło shea), Ethylhexyl Stearate (emolient tzw tłusty, nadaje plastyczność kosmetykom, pośrednie działanie nawilżające, przez co kondycjonuje, czyli zmiękcza i wygładza skórę), Cetearyl Alcohol (alkohol tłuszczowy, więc nie wysusza, a nawet posiada pośrednie działanie nawilżające, przez co kondycjonuje, czyli zmiękcza i wygładza skórę), Cera Alba (Beeswax) (wosk pszczeli, emulgator, pośrednie działanie nawilżające, przez co kondycjonuje, czyli zmiękcza i wygładza skórę, nadaje połysk, wykazuje działanie regenerujące), Polyethylene (polietylen, wpływa na konsystencję, powoduje wzrost lepkości fazy olejowej preparatu, substancja stosowana jako ścierniwo, ogranicza nadmierną utratę wody z powierzchni, dzięki czemu kondycjonuje, czyli zmiękcza i wygładza naskórek), PEG-20 Glyceryl Isostearate (substancja myjąca - usuwa zanieczyszczenia z powierzchni skóry i włosów), Orbignya Oleifera Seed Oil (Olej z Nasion Palm Orbignya Oleifera , orzechów babassu), Pistacia (Pistachio) Vera Seed Oil (Olej z nasion pistacji), Passiflora incarnata Seed Oil (olej z męczennicy cielistej), Tocopheryl Acetate (substancja o działaniu antyoksydacyjnym - przeciwutleniającym, hamuje procesy starzenia się skóry wywołane np. promieniowaniem UV lub dymem papierosowym), Caprylic/Capric Triglyceride (emolient tzw. tłusty, zapobiega nadmiernemu odparowywaniu wody z powierzchni, przez co kondycjonuje, czyli zmiękcza i wygładza skórę), Parfum (Fragrance), Benzyl Salicylate (składnik kompozycji zapachowych), Butylphenyl Methylpropional (składnik kompozycji zapachowych), Hexyl Cinnamal (składnik kompozycji zapachowych), Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde (składnik kompozycji zapachowych), Linalool (składnik kompozycji zapachowych), CI 26100 (barwnik), CI 47000 (barwnik)

Opakowanie:


Użytkowanie: Jak się możecie domyślić ze wstępu oraz analizy składu jest to zbita, cukrowa, bardzo konkretna, bogata konsystencja. W opakowaniu jest ona raczej sucha, ale w połączeniu z mokrą skórą uwalnia swoją oleistą bazę, dzięki czemu ma lepszą przyczepność do skóry i ułatwiający użycie dobry poślizg.

Efekt: Mimo, że jest to silny "ździerak", nie doświadczyłam absolutnie żadnych podrażnień, czy zaczerwienień. Ten peeling jest silny w działaniu, ale nie robi krzywdy skórze. Daje przede wszystkim mocne złuszczenie, w efekcie też gładką, idealnie wyrównaną powierzchnię skóry, która jest odżywiona. Tak, mam hit! Po kąpieli czuć jeszcze lekkie nawilżenie, choć nie jest ono porównywalne z tym jakie da nam balsam do ciała, to skórze suchej przyniesie sporo komfortu. Produkt spłukuje się szybko i bez najmniejszych problemów.

Czy kupię ponownie: Na pewno!

Możecie mi polecić jakiś inny peeling spełniający kryteria braku parafiny i bycia "ździerakiem"? Jestem pewna, że jest ich więcej w sklepach internetowych, ale nie wiem na co się ostatecznie zdecydować, więc będę wdzięczna za Wasze wskazówki. Jaki peeling Wy lubicie i jak u Was sprawdza się parafina w składzie? Przeszkadza, czy pomaga?
8 komentarzy:

18:56

BARWA SIARKOWA: KREM DŁUGOTRWALE NAWILŻAJĄCY

BARWA SIARKOWA: KREM DŁUGOTRWALE NAWILŻAJĄCY

...czyli czy krem siarkowy może nawilżać?


Ten krem, poleciła mi moja siostra, gdy szukałam czegoś co dobrze nawilży i odżywi moją skórę po zimie, nie zapychając jej przy tym i nie czyniąc innych szkód. Nie byłam do niego przekonana, ponieważ od lat nie używałam już kremów nawilżających do cery trądzikowej, ponieważ zwykle były zbyt lekkie. Czy słusznie?

BARWA SIARKOWA: KREM DŁUGOTRWALE NAWILŻAJĄCY

Cena: ok 18 zł / 50 ml

Obietnice producenta:

co robi?



  • zwiększa poziom nawilżenia bezpośrednio po aplikacji aż o 103%
  • w wyniku długotrwałego stosowania nawilżenie wzrasta o 28%
  • przynosi natychmiastową ulgę zaraz po aplikacji
  • przyspiesza regenerację podrażnionej skóry
  • zmniejsza przetłuszczanie
  • nie zatyka porów
  • przyspiesza procesy odnowy naskórka
  • zmniejsza rozwój zaskórników i stanów zapalnych
  • regeneruje naturalną warstwę hydrolipidową

jaki daje efekt?
  • intensywnie i dogłębnie nawilżona cera bez uczucia ściągnięcia
  • wygładzona, jędrna i elastyczna skóra
  • jednolity, matowy i zdrowy koloryt
  • zmniejszona widoczność porów
BARWA SIARKOWA: KREM DŁUGOTRWALE NAWILŻAJĄCY


Skład: Aqua (woda), Isostearyl Isostearate (emolient suchy, zapobiega odparowywaniu wody z naskórka), Glyceryl Stearate (emolient tłusty, emulgator), Caprylic/Capric triglyceride (emolient tłusty, wpływa na konsystencję i lepkość), Glycerin (gliceryna, humektant), Dicaprylyl Carbonate (humektant, emulgator), Dimethicone (emolient suchy, silikon), Cetearyl Alcohol (emolient tłusty) , Gossypium Herbaceum Seed Oil (olej z nasion bawełny), PEG-100 Stearate (emulgator), Imperata Cylindrica Root Extract (ekstrakt z korzenia imperaty cylindrycznej), Ceteareth-20 (emulgator), Trehalose (zatrzymuje wodę, przeciwutleniacz), Sulfur (siarka, działa antybakteryjnie), Allantoin (łagodzi podrażnienia, nawilża), Nordihydroguaiaretic Acid (przeciwutleniacz), Oleanolic Acid (reguluje wydzielanie sebum), Parfum (zapach), Carbomer (zagęstnik), Sodium Polyacrylate (zatrzymuje wodę w naskórku), PEG-60 Almond Glycerides (emulgator), PEG-8 (humektant), PEG-30 Castor Oil (emulgaotr), Butylene Glycol (humektant), Caprylyl Glycol (emolient tłusty), Phenoxyethanol (konserwant), Ethylhexylglycerin (humektant), Butylphenyl Methylpropional (zapach), Benzyl Salicylate (zapach), Citronellol (zapach).

No cóż... Nie jest to najlepszy i najkrótszy skład jaki widziałam. Nie ukrywam, że od firmy z takimi tradycjami, jak Barwa oczekiwałam trochę bardziej naturalnego składu.

Pierwsze wrażenia:

Porządne opakowanie, zafoliowany kartonik, dający gwarancję, że nikt tam wcześniej nie wkładał swoich palców. Niebieski słoik z grubego plastiku, zabezpieczony sreberkiem.
Krem ma ładny, delikatny zapach i przyjemną konsystencję - z jednej strony wodnistą, z drugiej jednak bogatą, bez śladu tłustości.

BARWA SIARKOWA: KREM DŁUGOTRWALE NAWILŻAJĄCY


Efekty:

Muszę przyznać, że krem dobrze nawilża skórę. Zostawia na niej mocno wyczuwalny film, dlatego stosowałam go wyłącznie na noc. Doskonale się sprawdził jako przerywnik w kuracji kwasami, świetnie łagodził podrażnienia i odżywiał odwodnioną skórę.

Nie zapycha mojej cery, nakładany zbyt grubą warstwą - wałkuje się. Nie jest niestety zbyt wydajny - zużyłam go w 3 miesiące. Biorąc pod uwagę, że nie stosowałam go codziennie, oraz fakt, że używałam go tylko na noc - to zdecydowanie za szybko.

Czy kupię ponownie?

Trudne pytanie. Z jednej strony, krem spełnił moje oczekiwania, fajnie nawilża i nie zapycha cery, z drugiej strony, skład jednak nie zachęca. Po co silikon w składzie?
5 komentarzy:

12:10

PODKŁAD MOIA MATTE - RECENZJA

PODKŁAD MOIA MATTE - RECENZJA

...czyli czy w końcu coś zmatuje mój nos na dłużej?


Od dłuższego czasu szukam podkładu idealnego. Skóra mojej twarzy jest mieszana, z ostatnio, ekstremalnym przetłuszczaniem nosa. Poza tym, szukam czegoś co ukryje przebarwienia, od ukrywania krostek mam korektor, więc nie oczekuję bardzo dużego krycia.

PODKŁAD MOIA MATTE



Bardzo spodobała mi się możliwość zakupu miniaturki podkładu (8ml /4,79) MOIA Matte w drogerii Kontigo. Myślę, że to świetny pomysł! Mam nadzieję, że inni producenci (szczególnie marek selektywnych) pójdą po rozum do głowy i również zaczną produkować miniatury swoich podkładów, dzięki czemu będzie można spokojnie testować produkt przez kilka tygodni, przed zdecydowaniem się na zakup wersji pełnowymiarowej.

Jak spisał się podkład MOIA  Matte u mnie?

Jestem posiadaczką najjaśniejszego koloru nr 1. Jest on praktycznie idealny. Kolor jest stonowany, beżowy, z przewagą żółtych tonów. Odcień jest jasny, jednak nie powoduje 'chorej bladości' na twarzy. Doskonale stapia się ze skórą, dopasowuje do jej kolorytu, jest praktycznie niewidoczny na twarzy. Nie ma mowy o efekcie maski lub 'ciastkowaniu'.

Krycie produktu jest umiarkowane. Ukrywa drobne przebarwienia i zaczerwienienia. Do ukrycia niedoskonałości i większych zaczerwienień potrzebuje wsparcia korektora.
Jeśli ktoś oczekuje doskonałego krycia - nie zaprzyjaźni się z tym kosmetykiem firmy MOIA.
Producent określa je, jako 3/5. Produkt jest lekki i idealny na lato.

PODKŁAD MOIA MATTE


No i najważniejsze dla mnie kryterium czyli długotrwały mat. Niestety w tej kwestii, podkład nie okazał się ideałem. Owszem, matuje cerę, jednak nie jest to długotrwały efekt. Po kilku godzinach nos zaczyna się świecić. Wystarczy wtedy użyć bibułek matujących i przypudrować cerę. Ja dalej szukam produktu, który zapewni mi całodzienny mat, jednak nie skreślam tego specyfiku, i gdy tylko wykończę kilka podkładów zalegających w mojej łazience, kupię pełnowartościowe opakowanie (25zł/30ml).

Dużą zaletą jest, że produkt nie przesuszył mojej skóry (jak to się dzieje w przypadku większości matujących podkładów). Nie podkreśla suchych skórek.

Podkład jest bardzo wydajny, do pokrycia całej twarzy wystarczy na prawdę kropla.

PODKŁAD MOIA MATTE


MOIA Matte zawiera filtr SPF 15. Ściera się z twarzy równomiernie, a przez to, że jest właściwie niewidoczny na twarzy, nie tworzą się przy tym plamy.

Plusy:
- kolor, dopasowywanie się do kolorytu skóry
- jest niewidoczny na twarzy, nie tworzy maski
- nie przesusza
- ściera się równomiernie
- nie ciemnieje
- nie zapycha
- duża wydajność
- niska cena
-możliwość zakupu miniatury

Minusy:
- niesatysfakcjonujący mat
- słabe krycie

Poniżej fotorelacja z testów na własnej skórze ;) Zdjęcia robione w tym samym miejscu, w odstępie kilku minut, niestety słońce nie bardzo chciało współpracować podczas sesji.


PODKŁAD MOIA MATTE



Testowałyście już podkłady firmy MOIA? Jakie macie zdanie na temat tej marki?

G.
4 komentarze:

14:33

FITOMED, MYDLNICA LEKARSKA: Żel ziołowy do mycia twarzy cera sucha i wrażliwa

FITOMED, MYDLNICA LEKARSKA: Żel ziołowy do mycia twarzy cera sucha i wrażliwa

... czyli co to jest za skład?

Fitomed kojarzy mi się bardziej z marką apteczną niż drogeryjną, a swoją największą popularność zyskał dzięki cieszącym się uznaniem kremom, które kierowane są do bardzo ściśle określonych typów cery. Podczas zakupów one również przykuły moją uwagę, ale ponieważ nie cierpię akurat ostatnio na braki w zapasach, postanowiłam wybrać z oferty, coś co będzie mi bardziej potrzebne na już. Dzisiaj coś dla poszukujących produktu do mycia twarzy z użyciem wody, czyli żel, który ma się sprawdzić według producenta, nawet u cery suchej i wrażliwej. Po zimie, moja skóra przechodzi ciężki i dziwny czas. Bardzo przetłuszcza się na nosie i brodzie. Miejscami jest zaróżowiona, podrażniona, prawdopodobnie po sezonie grzewczym. Oczywiście, by ją unormować, potrzeba czegoś więcej niż żelu do mycia twarzy, bardziej kompleksowej pielęgnacji, ale kosmetyk do oczyszczania powinien wspomagać proces powrotu do równowagi, w końcu używamy go codziennie. Czy jestem zadowolona ze swojego wyboru? Sprawdzimy też, jak zwykle zresztą, skład.

FITOMED, MYDLNICA LEKARSKA: Żel ziołowy do mycia twarzy cera sucha i wrażliwa
3 komentarze:

17:22

EVREE SUGAR LIPS, CUKROWY PEELING DO UST

EVREE SUGAR LIPS, CUKROWY PEELING DO UST

...czyli poziomka na torcie.

Masz spierzchnięte, suche, szorstkie usta? Co do peelingów do ust, to nasz polski rynek, jest w nie ubogi tak bardzo, że aż ciężko w to uwierzyć. Oczywiście, jest pomadka z Sylveco, mam ją i ja, ale jeśli zużyjemy tyle opakowań tego kosmetyku, że już nawet nie pamiętamy, która to z kolei, nagle okazuję się, że... konkurencji brak i nie ma możliwości urozmaicenia, odmiany wśród gotowych produktów. Przeglądałam nowości w drogerii i trafiłam na ten peeling do ust. Promocja była idealną okazją, żeby kupić, więc tym oto sposobem, trafił do mojej kosmetyczki. Czego żałuję, co zachwyca i czy jest mi po tej decyzji poziomkowo?

EVREE SUGAR LIPS, CUKROWY PEELING DO UST
8 komentarzy:

15:30

Kobo Professional: Face Contour Mix (Zestaw kremowych podkładów do konturowania twarzy) vs Face Contour Stick (Kredki do konturowania twarzy)

Kobo Professional: Face Contour Mix (Zestaw kremowych podkładów do konturowania twarzy) vs Face Contour Stick (Kredki do konturowania twarzy)

... czyli porównanie kosmetyków do konturowania jednej firmy.

Kobo powiększyło swoją ofertę produktów do konturowania na mokro. Tym razem, firma postawiła na bardzo wygodną i modną w ostatnim czasie formę kosmetyku - kredkę. Dostępne są trzy kolory sprzedawane oddzielnie, więc w porównaniu z paletą, kupujemy tylko to, co sobie wybierzemy, choć przewagę cenową ma tu akurat kółko czterech kremowych podkładów do konturowania, czyli wspomniana paleta właśnie. Na co się zatem zdecydować i jakie inne cechy posiadają te produkty? Ten post ułatwi Wam decyzję, bo przyjrzymy się im z bliska i porównamy, co mam nadzieję rozstrzygnie wszelkie Wasze wątpliwości.. Zapraszam.


8 komentarzy:

13:35

BIOLAVEN ORGANIC - SZAMPON DO WŁOSÓW - RECENZJA

BIOLAVEN ORGANIC - SZAMPON DO WŁOSÓW - RECENZJA

...czyli ciąg dalszy poszukiwania szamponu idealnego.


Od dłuższego czasu, firma Sylveco, oraz jej 'dzieci' - Vianek i Biolaven podbijają serca fanek naturalnych kosmetyków. Największymi zaletami produktów jest ich cena i dostępność - można je kupić w większości drogerii.

Jak na pewno wiecie, my też uległyśmy szałowi testowania kosmetyków Sylveco. Na pierwszy rzut, poszedł Odżywczy Szampon Vianek (TUTAJ KLIK), testowany i recenzowany przez Polę.
Dziś chciałabym podzielić się z Wami moimi wrażeniami z dwóch miesięcy z szamponem Biolaven.



Opis producenta: 

Wzmacniająco-wygładzający szampon do każdego rodzaju włosów, do codziennego stosowania. Delikatnie, ale skutecznie oczyszcza, nie podrażniając nawet najbardziej wrażliwej skóry głowy. Olej z pestek winogron zapewnia włosom miękkość, gładkość i sprawia, że stają się bardziej odporne na niekorzystne czynniki. Olejek eteryczny z lawendy, symbol Prowansji, znany jest ze swoich odświeżających i wzmacniających właściwości.


Cena: ok. 18 zł / 300 ml


Skład:  Aqua (woda), Lauryl Glucoside (łagodna substancja myjąca), Cocamidopropyl Betaine (łagodna substancja myjąca), Coco-glucoside( łagodna substancja myjąca), Vitis Vinifera Seed Oil (olej z pestek winogron), Panthenol (pantenol, humektant), Hydrolyzed Oats (hydrolizowane proteiny owsiane, kondycjoner), Lactic Acid (kwas mlekowy, reguluje pH), Cyamopsis Tetragonoloba Gum (guma guar - zagęstnik), Sodium Benzoate (konserwant), Lavandula Angustifolia Oil (olejek lawendowy), Parfum (zapach)

Prosty, naturalny, dobry i stosunkowo krótki skład.





Pierwsze wrażenia:

Piękny zapach! Nie lubię lawendy, jednak w tym produkcie, jest ona zdominowana przyjemnym zapachem winogron ;)
Szampon jest przezroczysty, ma żelową, rzadką konsystencję.

Efekt:

Mimo zawartości dwóch olejów w składzie, szampon dobrze domywa włosy i skórę głowy.
Włosy są oczyszczone, miękkie i błyszczące. W przeciwieństwie do większości natuaralnych i ziołowych szamponów, nie przesuszone!
Domywa oleje, nie plącze włosów, nie podrażnia skóry głowy.
Piękny zapach utrzymuję się po wysuszeniu włosów.
Produkt jest wydajny. Używam go już od trzech miesięcy (na zmianę z dwoma innymi) i do dna jeszcze daleka droga. Całkiem dobrze się pieni, nie potrzeba go dużo.


W promocji, można kupić szampon Biolaven już za 13-15 zł, co jest przyzwoitą ceną za 300 ml fajnego, wydajnego szamponu.


A Wy? Znacie ten szampon? A może polecacie inne produkty marki Sylveco (Vianek, Biolaven)?

G.
5 komentarzy:

14:25

FLOS LEK Żel ze świetlikiem lekarskim i rumiankiem do powiek i pod oczy

FLOS LEK Żel ze świetlikiem lekarskim i rumiankiem do powiek i pod oczy

... czyli szukam ratunku dla moich wrażliwych, podrażnionych oczu.


Z oferty produktów dedykowanych pod oczy Flos Lek, zdecydowałam się wybrać ten, który obiecuje takie działanie, jak: łagodzenie podrażnienia, zmniejszenie zaczerwienienia i pieczenia okolic oczu. W tamtym czasie odpowiadało to potrzebom moich oczu, jeszcze bardziej niż kiedykolwiek, ponieważ niestety jestem posiadaczką tych bardzo wrażliwych i często ulegają one podrażnieniom wywołanym przez różne czynniki. Za wyborem produktu, przemówił do mnie skład, który ma w sobie wszystko, czym reklamuje i nazywa go producent, czyli świetlik i rumianek. Ekstrakty te mają między innymi właśnie działanie łagodzące i przeciwzapalne, więc kupując go wiedziałam, że zapewnienia i skład pokrywają się już przynajmniej w teorii. Kilka dni temu wyciągnęłam ostatnią porcję ze słoiczka i jestem gotowa powiedzieć Wam o nim już wszystko, co istotne.


8 komentarzy:
Copyright © 2014 Blond Hair Affair , Blogger