11:30

KREM ARGANOWY NACOMI Z KWASEM HIALURONOWYM NA NOC 30+

KREM ARGANOWY NACOMI Z KWASEM HIALURONOWYM NA NOC 30+

...czyli dawka naturalnego odżywienia.

Jeśli śledzicie naszego bloga już od jakiegoś czasu, to na pewno wiecie, że jesteśmy z Polą ogromnymi fankami naturalnej pielęgnacji. Jesteśmy bardzo dumne, że posiadamy w Polsce tak świetne, rodzime marki jak Sylveco czy Nacomi. Nie ukrywam, że obecnie są to marki, których produkty kupujemy najczęściej.



Cena: ok. 35 zł.

Skład: Aqua (woda), Argania Spinosa Kernel Oil (olej arganowy), Butyrospermum Parkii Butter (masło shea), Persea Gratissima (Avocado) Oil (olej awokado), Cetyl Alcohol (emolient tłusty), Glyceryl Stearate (emolient tłusty), Cetearyl Alcohol (emolient tłusty), Panthenol (humektant), Stearic Acid (emulgator), Hydrolyzed Glycosaminoglycans (humektant, substancja filmotwórcza), Sodium Lauroyl Glutamate (substancja odżywcza i zmiękczająca), Benzyl Alcohol (konserwant), Parfum (zapach), Dehydroacetic Acid (łagodny konserwant), Hyaluronic Acid (kwas hialuronowy - humektant).

Cieszę się, że już kolejny raz mogę napisać - "Wow! Co za skład!". Trzy pierwsze składniki, zaraz po wodzie, to naturalne oleje. 

Podejrzewam, że wszyscy znają zalety oleju arganowego. Płynne złoto Maroka słynie z wysokiej zawartości witaminy E oraz działania przeciwzmarszczkowego. Jest on polecany do każdego typu cery, nawet wrażliwej i trądzikowej. Jest antyoksydantem, odżywia i regeneruje skórę.

Masło shea posiada właściwości łagodzące, jest bogate w witaminy A i E, dzięki czemu również charakteryzuje je działanie antyoksydacyjne. Działa regenerująco i ujędrniająco.

Olej z awokado, podobnie jak arganowy jest polecany do każdego rodzaju cery, ze szczególnym naciskiem na suchą oraz trądzikową i tłustą. Działa przeciwzmarszczkowo, przeciwalergicznie, opóźnia procesy starzenia się skóry, doskonale radzi sobie z uporczywym przesuszeniem.

Jedynym minusem składu jest fakt, że kwas hialuronowy znajduje się na szarym końcu, nawet po kompozycji zapachowej, co może świadczyć o jego bardzo niskiej zawartości w produkcie.




Pierwsze wrażenie:

Krem znajduje się w porządnym szklanym słoiku, ukrytym w kartonowym opakowaniu.
Ma bardzo gęstą, aksamitną konsystencję. Producent określa zapach jako pudrowy, moim zdaniem jest on po prostu delikatnie słodki.
Pojemność: 50 ml.

Działanie:

Kremu używam już od kilku miesięcy, na zmianę z czystym olejem konopnym, raz dziennie - na noc i nie zużyłam jeszcze nawet połowy opakowania. Ma on niezwykle bogatą konsystencję, co czyni go bardzo wydajnym, ponieważ zaledwie odrobina wystarczy aby dokładnie pokryć całą twarz.

Chwilę po aplikacji, tworzy on dość ciężką i wyczuwalną warstwę na twarzy. Po pierwszych użyciach bałam się, że okaże się dla mnie za ciężki i zapcha moją kapryśną cerę. Nic takiego jednak nie nastąpiło. Wręcz przeciwnie! Mam wrażenie, że niedoskonałości goją się szybciej i przybywa ich mniej niż zwykle. Może to zasługa oleju awokado? Muszę go kiedyś przetestować solo. Na pewno moje włosy kochają ten olej ;)

Tłusty film wchłania się po ok. 15 minutach i zostawia na twarzy jedynie delikatny film, który czuję  na twarzy jeszcze rano - tak jak lubię najbardziej. Skóra twarzy jest doskonale zabezpieczona przed odwodnieniem podczas nocy. Ten krem działa na nią jak łagodzący i odżywczy kompres po całym dniu z wysuszającym makijażem.

Szczerze mówiąc nie odnotowałam ujędrnienia i spłycenia zmarszczek, jednak szczerze mówiąc - nie liczyłam na to. Aby zauważyć przeciwstarzeniowe działanie olei, trzeba stosować je dość długo i systematycznie. Jednak najważniejszą funkcją kremu na noc, jest dla mnie ukojenie i odżywienie, a właśnie to zapewnia mi ten produkt.


Obecnie, marka Nacomi wprowadza nowe opakowania swoich produktów. Poniżej zdjęcie pobrane ze strony producenta, które obrazuje obecny design. Z tego co wiem, skład kosmetyków nie uległ zmianie.

Jaki jest Wasz ulubiony, odżywczy krem na noc?

G.

2 komentarze:

16:48

RECENZJA I PORÓWNANIE: GARNIER SKIN NATURALS PŁYN MICELARNY 3W1 DO SKÓRY WRAŻLIWEJ vs.BIODERMA SENSIBIO H2O PŁYN MICELARNY DO CERY WRAŻLIWEJ

RECENZJA I PORÓWNANIE: GARNIER SKIN NATURALS PŁYN MICELARNY 3W1 DO SKÓRY WRAŻLIWEJ vs.BIODERMA SENSIBIO H2O PŁYN MICELARNY DO CERY WRAŻLIWEJ
Dwa Kosmetyki Wszech czasów według portalu wizaż.pl, które szatą graficzną podobne są do złudzenia, jeden w bardziej przystępnej cenie, drugi zdecydowanie droższy. Płyny micelarne, które swego czasu zbierały laury uwielbienia w internecie, ale również w moim domu. Garnier szybko został okrzyknięty tańszym zamiennikiem Biodermy i jestem pewna, że nawet jeśli nie używaliście ich, to gdzieś je już kiedyś widzieliście, coś o nich słyszeliście. Pomimo, że na rynku nie są nowością, to patrząc po półkach podczas promocji, ich popularność z czasem wcale nie słabnie. Skuteczne i łatwo dostępne stacjonarnie. Ideały? Czy to faktycznie kosmetyki, które producent dopasował do skóry wrażliwej? I jak skład Garniera ma się do Biodermy?


2 komentarze:

12:53

JAK CZYTAĆ SKŁADY KOSMETYKÓW CZ.2 - DETERGENTY

JAK CZYTAĆ SKŁADY KOSMETYKÓW CZ.2 - DETERGENTY

...czyli kontynuacja poradnika chemika - amatora.

Bardzo mnie cieszy duże zainteresowanie pierwszym postem z cyklu "Jak czytać składy kosmetyków". Fakt, że jest to dla Was faktycznie pomocne, bardzo motywuje mnie do dalszej pracy. W komentarzach pod postem o alkoholach w kosmetykach (LINK TU), zaproponowaliście aby kolejny post skupił się na detergentach (oczywiście w kosmetykach). Tak więc, dziś realizuję Waszą prośbę i rozbijam na czynniki pierwsze, substancje myjące.




Jeśli myślimy o detergentach występujących w kosmetykach, zaczynamy widzieć przed oczami dziesiątki dziwnych skrótów - SLS, SLES, SCS, ALS... 
Czym się różni Sodium Myreth Sulfate i Coco Glucoside?

Tym razem, tak samo jak w przypadku poprzedniego postu o alkoholach, chciałabym uniknąć podziału na "dobre i złe" substancje myjące. Po prostu jedne są mocniejsze i ich używanie przy suchej i wrażliwej skórze może skończyć się podrażnieniem lub wysuszeniem skóry. Jednak każdy człowiek jest inny. Jedne skóry głowy potrzebują tzw. "rypaczy" (szamponów z mocnymi detergentami), bo inne ich nie domywają, za to ktoś inny dostanie wysypki po żelu pod prysznic z SLS.

Środki myjące w kosmetykach możemy podzielić na cztery grupy.

1. Anionowe - najsilniejsze i najskuteczniejsze substancje myjące. Dobrze się pienią, mają jednak również najwyższy potencjał drażniący. U wrażliwców mogą (ale nie muszą) wywołać podrażnienie, wysypkę czy świąd. Mogą uszkodzić płaszcz lipidowy.

- Sodium Lauryl Sulfate (SLS)
- Sodium Laureth Sulfate (SLES)
- Sodium Coco Sulfate (SCS)
- Ammonium Lauryl Sulfate (ALS)
- Ammonium Laureth Sulfate (ALES)
- Sodium Myreth Sulfate (SMS)
- Magnesium Lauryl Sulfate (MLS)
- Sodium Olefin Sulfonate
- Sodium Cocoyl Sarcosinate
- Sodium Lauryl Sulfoacetate
- Ethyl PEG-15 Cocamine Sulfate
- Dioctyl Sodium Sulfoccinate

Ja, osobiście unikam najbardziej SLS i SLES. Jeśli są w składzie mojego żelu do mycia twarzy - kończy się zaczerwienieniem, ściągnięciem i pieczeniem. Ich obecność w żelu pod prysznic skutkuje wysypką, czerwonymi plamami, swędzeniem i łuszczeniem się skóry. W przypadku szamponów do włosów - w przypadku częstego stosowania przesusza skórę głowy i same włosy, kończy się swędzeniem i sianem na głowie. Jednakże, tak jak pisałam w poście (KLIK TU), dobrze jest raz na jakiś czas porządnie oczyścić zarówno nasz skalp jak i włosy z nadbudowanych substancji - wtedy najlepiej sprawdza się właśnie szampon z SLS/SLES.

Do tej samej grupy co Sodium Lauryl Sulfate i Sodium Laureth Sulfate należy Sodium Coco Sulfate.  Według wielu źródeł, ma on taką samą moc myjącą oraz potencjał drażniący jak dwa wyżej wspomniane detergenty. Niektórzy twierdzą, że jest on nawet tym samym co SLS. Jednak jakimś dziwnym trafem - moja skóra ciała i głowy oraz włosy - akceptują ten detergent. Nie powoduje on u mnie żadnego podrażnienia, ani przesuszenia. Jest to dla mnie dowód, że jest on delikatniejszy i nie trzeba aż tak się go wytrzegać.

Zacytuję fragment z bloga Vegamama.pl, która cytuje w swoim poście wypowiedź dziewczyn z PiggyPEG:

"Sodium Coco Sulfate można zaliczyć do grupy dosyć kontrowersyjnych składników. Już sama nazwa wydaje się być podejrzanie podobna do Sodium Lauryl Sulfate – popularnego środka powierzchniowo czynnego, który jest zaliczany do tych raczej drażniących. Tak naprawdę zarówno SCS, jak i SLS należą do tej samej grupy detergentów anionowych, czyli tych, które mogą podrażnić wrażliwą skórę głowy. Siarczany sodu bardzo dobrze usuwają brud i zanieczyszczenia z włosów, ale mogą przy tym naruszyć naturalną barierę lipidową naskórka i przesuszyć nam skórę głowy. Czy mamy się zatem czego bać? Jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach. SLS i SCS różnią przede wszystkim sposobem produkcji. Obie substancje są pozyskiwane z kokosa. Dlatego producenci często chwalą SLS jako produkt naturalny. Różnice pojawiają się na dalszych etapach produkcji. SLS jest poddawany procesowi etoksylowania, gdzie może zostać zanieczyszczony przez 1,4-dioksan, kancerogenny produkt uboczny. Dlatego należy podkreślić, że substancja ta jest mimo wszystko pozyskiwana w sposób syntetyczny. Sodium Coco Sulfate natomiast zawiera więcej atomów węgla i jest dużo łagodniejszy dla naszej skóry. Ponadto cząsteczki SCS są większe i nie są w stanie przeniknąć do żywych komórek, tak jak cząsteczki SLSu. To właściwie dwie różne substancje – mają różny numer CAS.

Werdykt? Sodium Coco Sulfate można uznać za substancję bezpieczną, która nie powinna zaszkodzić naszej skórze głowy. Jeśli jednak mamy ekstremalnie wrażliwy skalp i po każdym szamponie nieustannie się drapiemy, szukajmy w składach jeszcze łagodniejszych substancji takich jak Coco Clucoside czy Lauryl Glucoside ."


Pozostawiam to więc Waszej ocenie ;)



2. Amfoteryczne - dużo delikatniejsze i słabsze detergenty od anionowych (wciąż skuteczne). Bezpieczne, dopuszczone do stosowania w kosmetykach naturalnych.

- Cocamidopropyl Betaine/Coco Betaine
- Cocoamphoacetate
- Lauroamphoacetate
- Cocoamphodipropionate
- Babassumidopropyl Betaine
- Disodium Cocoamphodiacetate
- Disodium Cocoamphodipropionate
- Sodium Cocoyl Isethionate


Detergentów amfoterycznych można spokojnie używać do codziennej pielęgnacji. Nie powinny podrażniać, ani przesuszać skóry.

3. Kationowe - ciekawa grupa detergentów. Są bardzo łagodne. Często stosowane jako kondycjonery, mają właściwości antystatyczne. Często występują w odżywkach i maskach do włosów. Jeśli dana odżywka ma je w składzie, a ponadto nie zawiera silikonów - możemy pokusić się o próbę umycia nią włosów (bez użycia szamponu).

- Behetrimonium Chloride
- Certimonium Chloride
- Laurtrimonium Chloride
- Cocotrimonium Chloride
- Quaternium-(15, 18)
- Stearamidopropyl Demithylamine - Stearalkonium Chloride
- Tallowtrimonium Chloride
- Tricetyldimonium Chloride
- Belzankonium Chloride
- Dicetyldimonium Chloride
- Stearalkonium Chloride- Dihydrogenated Tallow Dimethylammonium Chloride
- Hydrogenated Palm Trimethylammonium Chloride




4. Niejonowe - jest to grupa najłagodniejszych detergentów. Są również najdroższe, bardzo słabo się pienią i podobno nieprzyjemnie pachną. Mimo wszystko są skuteczne, mogą mieć jednak problem z domyciem silikonów. Łagodzą działanie drażniące anionowych substancji  myjących.

- Coco Glucoside
- Decyl Glucoside
- Laureth-10 (Lauryl Ether 10)
- Laureth-23
- Laureth-4
- Polysorbate- (20, 21, 40, 60, 61, 65, 80, 81)
- PPG-1 Trideceth-6
- PEG-10 Sorbitan Laurate
- Steareth- (2, 10, 15, 20)
- C11-21 Pareth- (3 do 30)
- C12-20 Acid PEG-8 Ester



Jak widzicie, temat detergentów nie jest prostym tematem... Tak naprawdę najważniejsze jest, aby obserwować reakcję naszego organizmu na daną substancję myjącą. Bez sensu jest upierać się przy delikatnych detergentach i chodzić z niedomytymi włosami. Szkoda również wysuszać naszą skórę tanimi produktami z najmocniejszymi substancjami.

Mam nadzieję, że jednak udało mi się troszkę rozjaśnić temat i będzie Wam trochę prościej poruszać się świecie INCI.

Dajcie znać, o czym chcecie poczytać w kolejnym odcinku cyklu :)

G.
16 komentarzy:

15:47

LETNI KONKURS: ROZDANIE U BLOND HAIR AFFAIR

LETNI KONKURS: ROZDANIE U BLOND HAIR AFFAIR
Letni konkurs u Blond Hair Affair !

To już dzisiaj! Zaczynamy nasze letnie rozdanie kosmetyczne przygotowane specjalnie dla Was! Zapraszamy serdecznie na ten wyjątkowy post i oczywiście koniecznie spróbujcie swoich szans :)

Tym razem, przygotowałyśmy naprawdę pokaźny zestaw świetnych produktów, specjalnie dla Was, o łącznej wartości ponad 130 złotych! 



nagrody dla zwycięzcy to:

1. Krem nawilżający - matujący 25+ - Ziaja
2. Serum Antycellulitowe Cellblock Green Power - AA
3. Kremowa emulsja do mycia MuruMuru - AA
4. Skarpetki złuszczające Super Peeling Liquid - Tony Moly



6. Wypiekany rozświetlacz Face Illuminator Powder - Mysecret
7. Turkusowy Eyeliner - Lovely
8. Cień do powiek neonowy - Kobo
9. Konturówka do ust - Golden Rose




wśród nagród będzie szansa przetestować też kilka próbek:

próbki balsamu do ciała z kolagenem- AA
próbka kremu do twarzy na dzień - Biolaven
próbka pudru ryżowego - ecocera




zasady wzięcia udziału:

Aby wziąć udział w letnim losowaniu:
  • polub nasz fanpage BlondHairAffair na Facebook'u >>> LINK TU
  • napisz w komentarzu pod dzisiejszym konkursowym postem na fanpage'u (na którym widoczne są nagrody)  bez jakiego kosmetyku nie wyobrażasz sobie lata >>> LINK TU
  • będzie nam miło jeśli zaprosisz do polubienia naszego fanpage'a kilku znajomych 
  • również będzie nam miło jeśli udostępnisz konkursowy post 


UWAGA: Konkurs trwa od 09.08.2017 od momentu pojawienia się KONKURSOWEGO posta na fanpage'u na Facebooku do 23.08.2017 do północy.








Serdecznie zapraszamy Was do wzięcia udziału w letnim konkursie na Facebook'owym Fanpage'u Blond Hair Affair

Dziękujemy za każdą obserwację, polubienie, komentarz. Czujemy wtedy moc!

Pozdrawiamy,
Pola i Gosia

Regulamin konkursu:
1. Koszt przesyłki na terenie kraju pokrywa zespół Blond Hair Affair. W przypadku przesyłki zagranicznej, koszt przesyłki pokrywa zwycięzca.
2. Zespół Blond Hair Affair jest wyłącznym organizatorem i sponsorem nagród.
3. Konkurs trwa od dzisiaj (09.08.2017) przez dwa tygodnie (23.08.2017).
4. Zwycięzcę wybiera zespół Blond Hair Affair.
5. Zwycięzca zostaje ogłoszony nie później, niż tydzień od zakończenia konkursu.
6. Wylosowana osoba musi podać swoje dane i adres w ciągu 48 h od ogłoszenia wyników.
7. W razie nie zgłoszenia się zwycięzcy wybieramy kolejną osobę
8.Wyniki zostaną ogłoszone na: http://blondhairaffair.blogspot.com, a link do postu będzie opublikowany na fanpage - https://facebook.com/blondhairaffair
9. Zgłaszając się akceptujesz regulamin i wyrażasz zgodę na przetwarzanie swoich danych osobowych w celu ogłoszenia Cię zwycięzcą na blogu i  Facebooku.
6 komentarzy:

16:57

SPOSÓB NA: SWĘDZĄCA SKÓRA GŁOWY: JAK WYKONAĆ WŁOSING I POZBYĆ SIĘ PROBLEMU

SPOSÓB NA: SWĘDZĄCA SKÓRA GŁOWY: JAK WYKONAĆ WŁOSING I POZBYĆ SIĘ PROBLEMU

... czyli enzymatyczne złuszczanie, nawilżenie i ukojenie skóry głowy.

To uczucie, kiedy co chwilę i coraz częściej drapiesz się po głowie, a za każdym razem robisz to z mniejszymi odstępami czasowymi, aż w końcu zaczynasz niemalże obsesyjnie myśleć już tylko o tym, jak bez końca swędzi Cię tam skóra. Dręcząca, upierdliwa w skutkach, nieprzyjemna tzw. swędziawka, bo tak ją najczęściej kolokwialnie określamy, czyli niekończący się dyskomfort swędzenia skóry głowy, którego nie zaspokoimy, jednorazowym podrapaniem się. Nieprzyjemna, niepożądana i na dodatek przyspiesza przetłuszczanie się włosów. W ekstremalnych przypadkach, nawet ból. Powodów tego zjawiska jest wiele mi.in.; pot, zanieczyszczenia środowiska zewnętrznego, łój, źle dobrany lub spłukany szampon, wcierka, czy inny specyfik. Dzisiaj przedstawię Wam moje 2 sprawdzone i ulubione sposoby na "swędziawkę", które zawsze pozwalają mi uwolnić się od tego problemu, a w najgorszym przypadku zminimalizować jego nasilenie. Krok po kroku, przedstawiam konkretne produkty, czas ich trzymania oraz na co zwrócić uwagę. Jeśli borykasz się z tym problemem, koniecznie je poznaj.


8 komentarzy:

14:40

ZIAJA ANTYOKSYDACJA, EKSPRESOWE SERUM DO TWARZY I SZYI WYGŁADZAJĄCO-UJĘDRNIAJĄCE JAGODY ACAI

ZIAJA ANTYOKSYDACJA, EKSPRESOWE SERUM DO TWARZY I SZYI WYGŁADZAJĄCO-UJĘDRNIAJĄCE JAGODY ACAI

...czyli czy to na pewno jest serum?

Dzisiaj chcę Wam przedstawić recenzję produktu do twarzy, jakim jest serum pod krem. Nasza rodzima marka, Ziaja, co jakiś czas, jak wiecie, wypuszcza nową serię kosmetyków, ostatnimi czasy koncentrując się właśnie na pielęgnacji skóry twarzy. Jagody Acai, znane są ze swoich właściwości antyoksydacyjnych i stały się nazwą ostatniej z nich. Pierwszy raz w życiu czytałam skład z takim niedowierzaniem, a wierzcie mi, naczytałam się ich bardzo wiele, od kiedy kosmetycznie dbam o siebie świadomie. O co tu chodzi? Zobaczcie sami, zapraszam.


2 komentarze:

11:18

NATUR VITAL SENSITIVE - ALOESOWO - JAŁOWCOWA MASKA DO WŁOSÓW I SKÓRY GŁOWY

NATUR VITAL SENSITIVE - ALOESOWO - JAŁOWCOWA MASKA DO WŁOSÓW I SKÓRY GŁOWY

...czyli potężna dawka nawilżenia.

O tej masce, wspominałam już pisząc tekst o moich ulubionych humektantach (LINK TU).
Jest to jednak tak dobry produkt, że zasłużył na recenzję i rozkład na czynniki pierwsze ;)
Jej wielką zaletą jest to, że jest przeznaczona nie tylko do włosów, ale również do skóry głowy. Aloes to jeden z najpopularniejszych składników nawilżających, za to ekstrakt z jałowca jest dla mnie nowością w produktach do włosów.
Czego możemy się spodziewać, po jednej z najpopularniejszych aloesowych masek?


Cena: ok 22 zł 

Skład:  Aqua (woda), Cetearyl Alcohol (emolient), Aloe Barbadensis Leaf Juice (sok z liści aloesu), Cetyl Esters (emolient), Glycerin (humektant), Juniper Communis Fruit Extract (ekstrakt z owoców jałowca), Behentrimonium Chloride (delikatny detergent, antystatyk, konserwant), Panthenol (humektant, łagodzi podrażnienia), Cetrimonium Chloride (kondycjoner, antystatyk), Parfum (zapach)Benzoic Acid (konserwant), Dehydroacetic Acid (łagodny konserwnat), CI 7789 (barwnik)

Jak widzicie,  skład maski hiszpańskiego producenta jest mocno humektantowy. Nie zabrakło oczywiście też dwóch emolientów - bez nich stosowanie maski groziłoby puchem ;)
Poza tym, krótko i treściwie.

Dużym plusem jest fakt, że sok z aloesu występuje już na trzeciej pozycji składu, możemy więc zakładać, że jest go w tym produkcie całkiem sporo.

Sok z aloesu wspaniale nawilża włosy, koi skórę głowy. Działa również bakteriobójczo. Ekstrakt z jałowca działa antyseptycznie, reguluje wydzielanie sebum, zwalcza łupież, przyspiesza gojenie drobnych ranek. Zawarta w składzie gliceryna również nawilża, a pantenol dodatkowo łagodzi podrażnienia.




Pierwsze wrażenia: Maska jest biała, kremowa i gęsta. Zapach jest... dziwny. Najbliższe słowo jakie przychodzi mi na myśl, to ziołowy. Nie jest brzydki, można się przyzwyczaić ;)
Produkt ukryty jest w twardym, plastikowym słoiku z ciekawą zakrętką. 
Jak widać na zdjęciu - nie jest tradycyjnie odkręcana (choć w ten sposób również można z niej korzystać), tylko otwierana od góry. Jest to niesamowicie wygodne, szczególnie jeśli korzystacie z maski pod prysznicem. Na pewno każdy zna problem zakręcania masek mokrymi, śliskimi rękami. Producent przemyślał to naprawdę dobrze ;)

Działanie: Moim zdaniem jest to najlepszy gotowy produkt nawilżający, jaki znam.
Największym jego plusem jest fakt, że można go stosować i na włosy i na skórę głowy, a na obu tych płaszczyznach działa znakomicie. Uwielbiam nakładać ją na swędzącą, podrażnioną skórę. Przynosi natychmiastowe i długotrwałe ukojenie. Nie wyobrażam sobie również rytuału oczyszczania skalpu - za pomocą glinki, czarnego mydła czy peelingu, bez nałożenia jej na koniec na kilka minut.
Moje wysokoporowate włosy, kochają ją równie mocno jak skóra. Każdorazowo są miękkie, sypkie, gładkie i niesamowicie lśniące. Jedynym minusem produktu jest fakt, że musimy śledzić prognozę pogody i punkt rosy. Jest on tak mocno humektantowy (LINK TU), że jeśli punkt rosy wykracza poza graniczne 4-16 stopni, niestety możemy spodziewać się puchu na głowie. Wystarczy jednak, po zmyciu tej maski, nałożyć na chwilę coś emolientowego (LINK TU), a good hair day mamy jak w banku :)
Producent zaleca trzymanie jej na włosach przez 3 minuty i uwierzcie mi, to naprawdę wystarczy!



Znacie tą maskę? Może macie inne nawilżające pewniaki?
Zobaczcie moje pełne zestawienie ulubionych humektantowych produktów (LINK TU)

G.
25 komentarzy:

17:34

VIANEK, ODŻYWCZY OLEJEK DO WŁOSÓW - RECENZJA

VIANEK, ODŻYWCZY OLEJEK DO WŁOSÓW - RECENZJA

... czyli czy gotowe produkty do olejowania włosów, lepsze niż sam olej?


Olejowanie to jedna z najlepszych rzeczy, jaką możemy zrobić dla swoich włosów i mój osobisty hit wszech czasów, który uważam, że z łazienki prawdziwej włosomaniaczki, już nigdy nie wyjdzie z mody. Oprócz czystych olejów, rynek kosmetyczny pod nazwą olejków, oferuje nam od pewnego czasu, gotowe produkty będące mieszanką wzbogaconą o ekstrakty oraz dodatkowe środki nawilżające i odżywiające. Z zamysłu powinny być bardziej uniwersalne, choć skład jak zwykle czytajmy dokładnie, bo nie ma reguł, wygodniejsze w użyciu, gdzie ktoś już za nas wszystko przygotował, no i wygodniejsze w przechowywaniu (jeśli macie w domu dziesięć butelek olejów, wiecie w czym problem). Nie pierwszy raz, jak używam kosmetyku tego typu, więc oczekiwania wobec niego mam już z góry ustalone. Myślę, że zawsze nasuwa się
przy nich pytanie: lepiej kupić ten produkt czy mieszać oleje samodzielnie?

VIANEK, ODŻYWCZY OLEJEK DO WŁOSÓW - RECENZJA
18 komentarzy:

13:55

JAK CZYTAĆ SKŁADY KOSMETYKÓW CZ.1 - ALKOHOLE

JAK CZYTAĆ SKŁADY KOSMETYKÓW CZ.1 - ALKOHOLE

...czyli poradnik chemika - amatora.

Aby móc świadomie dbać o włosy czy skórę, podstawowa umiejętność czytania składów jest niestety niezbędna. Dlaczego niestety? Ponieważ większość z nas, nie jest chemikami, kosmetologami, czy technologami kosmetycznymi, a rozszyfrowywanie składów wcale nie jest takie proste. Ja sama, nie jestem przedstawicielem, żadnego z wyżej wymienionych zawodów, a post ten piszę wyłącznie na podstawie tego, czego nauczyłam się sama, będąc dociekliwym konsumentem.
Nigdy nie byłam zbyt pilną uczennicą, jednak chemia była jednym z moich ulubionych przedmiotów, a plakat z tablicą Mendelejewa przez wiele lat zdobił ścianę mojego pokoju.



Alcohol denat, Cetearyl Alcohol,Isopropyl Alcohol, Mirystyl Alcohol...

To jak to jest z tymi alkoholami? Pewnie u części z Was, pierwsze skojarzenie z alkoholem to - składnik, którego należy unikać, wysusza, podrażnia i na pewno nie przyniesie żadnej korzyści!

Czy aby na pewno?

Czy wiecie, że jeden z najpopularniejszych humektantów, czyli gliceryna (glycerin) też jest alkoholem?

Chciałabym uniknąć podziału na "dobre i złe" alkohole, ponieważ jest on mocno umowny, a nie zawsze potencjalnie "zły" alkohol eliminuje dany kosmetyk.

W przypadku poniższych trzech składników INCI - zachowajcie ostrożność, ale też zdrowy rozsądek ;)

Alcohol Denat - rozpuszczalnik, konserwant. Ma właściwości silnie wysuszające, na pewno unikajmy go w preparatach do zabezpieczania końcówek, typu jedwab czy serum silikonowe. Nie jest również wskazane aby używać np toniku do twarzy z dużą zawartością alkoholu denaturowanego. Używam obecnie świetnego kremu  do twarzy, gdzie jest on pod koniec składu, jednak jego zwartość w tym produkcie jest pewnie minimalna i pełni on jedynie funkcję konserwantu. Krem jest świetny, doskonale nawilża i absolutnie nie przesusza skóry.
Jest również bardzo często spotykany w składach wcierek do skóry głowy, gdzie pełni rolę promotora, pomagającego dotrzeć składnikom aktywnym wgłąb skóry. Posiadacze wrażliwych skalpów mogą doświadczyć podrażnia i wysuszenia. Dopuszczony w kosmetykach naturalnych.

Isopropyl Alcohol - rozpuszczalnik, konserwant. Równie popularny, co jego brat powyżej. Może wysuszać. Unikajmy go w kosmetykach,  jeśli występuje w pierwszej połowie składu.
Teoretycznie powinniśmy unikać go w produktach do włosów, tj. odżywki czy maski. Osobiście nie odczuwam jego zgubnego działania na moje wysokopory w moich dwóch ulubionych produktach do włosów - odżywce Garnier Ultra Doux avocado + karite oraz masce Biovax Opuntia+Mango. Posiadacze bardzo uwrażliwionych włosów, mogą zauważyć zgubne skutki jego obecności, w postaci przesuszenia.

Benzyl Alcohol - bardzo popularny konserwant, alkohol aromatyczny (imituje zapach jaśminu), rozpuszczalnik, regulator lepkości. Dopuszczony w kosmetykach naturalnych. Może być alergenem.




Alkohole tłuszczowe:

Cetearyl Alcohol - emolient tłusty (definicja KLIK TU), kondycjoner, substancja konsystencjotwórcza. Otula włos/skórę delikatnym filmem, który zapobiega utracie wody.

Cetyl Alcohol - emolient tłusty, kondycjoner, emulgator, stabilizator. Zmiękcza skórę/włosy, zapobiega utracie wody

Stearyl Alcohol - emolient, kondycjoner, stabilizator, emulgator. Niweluje pylenie w produktach pudrowych, zmiękcza naskórek.

Inne przykłady mniej znanych alkoholi tłuszczowych to: Mirystyl Alcohol, Lauryl Alcohol, Palm Alcohol, Oleyl Alcohol, Decyl Alcohol, Isostearyl Alcohol - wszystkie one są bezpieczne, a ich rolą w kosmetyku jest natłuszczanie i zmiękczanie.




Alkohole alifatyczne:

Glycerin - humektant (definicja KLIK TU), pochłania wodę, promotor przenikania substancji aktywnych do skóry

Propylene Glycol - humektant, substancja nawilżająca, promotor przenikania substancji aktywnych do skóry

Sorbitol - humektant, wiąże wodę w naskórku, absorbuje i wiąże wodę z otoczenia, zmiękcza i wygładza skórę/włosy, rozpuszczalnik

Xylitol - nawilża, przeciwdziała rozwojowi bakterii i drobnoustrojów, często spotykany w peelingach mechanicznych

Ten post, jest  pierwszym z serii "Jak czytać składy". Mamy nadzieję, że cykl Wam się spodoba, będzie poczytny i ułatwi Wam rozszyfrowywanie małego druku na opakowaniach kosmetyków.

Dajcie znać, o jakiej grupie składników, chcielibyście poczytać w następnym poście.

G.
26 komentarzy:

19:37

AVENE EMULSJA "SUCHY DOTYK" Z FILTREM SPF 50+

AVENE EMULSJA "SUCHY DOTYK" Z FILTREM SPF 50+

...czyli ochrona przeciwsłoneczna dla cery normalnej i mieszanej.

Lato już w pełni, więc najwyższa pora na recenzję kosmetyku z filtrem.
Ponieważ razem z Polą, bardzo cenimy profilaktykę przeciwstarzeniową, staramy się nie rozstawać z filtrami przez cały rok. Tak jak zimą, wystarczy SPF 30, tak latem SPF 50 to must have w naszych kosmetyczkach.
Przyznam osobiście, że bardzo ciężko jest mi znaleźć krem odpowiedni dla mojej kapryśnej cery. Kupiłam go całkiem spontanicznie i właściwie przypadkiem. Weszłam do apteki po próbki kremów z filtrem, jednak przy kasie moją uwagę przykuła cena - 39.99. Uznałam to za świetną cenę, jak na produkt firmy Avene, więc postanowiłam zaryzykować :)
Czy słusznie?


Emulsja "Suchy dotyk" Avene SPF 50+

Bardzo wysoka ochrona skóry wrażliwej, ultralekka konsystencja, wodoodporny, hipolaregiczny, bez parabenów - oto niektóre z obietnic producenta.

Zacznijmy jednak od podstaw, czyli od wytłumaczenia co w ogóle jest ten SPF?

SPF - czyli wskaźnik ochrony przeciwsłonecznej. Wartość liczbowa filtra, mówi nam, jak długo możemy przebywać na słońcu, bez poparzeń.
Bez żadnego filtra, bezpieczni jesteśmy przez ok. 15 minut. SPF to wielokrotność tego czasu, tzn - w przypadku SPF 10 - jesteśmy chronieni przez 150 minut. W przypadku SPF 50, teoretycznie powinno być to aż 12,5 godziny.

Dlaczego tylko teoretycznie? Aby krem z filtrem, mógł działać skutecznie, aplikację powinniśmy powtarzać co dwie godziny. Zaaplikowana warstwa kremu powinna również być dość gruba - zalecana ilość to 1 mg/1cm2 skóry. W przypadku twarzy - wychodzi to ok. łyżeczki. Przyznajcie kto nakłada tyle kremu? Nie będę Was okłamywać, że ja... W moim przypadku jest to ilość ziarnka grochu i nie powtarzam aplikacji w ciągu dnia.

Nie testowałam kremu podczas kąpieli słonecznych (i morskich), tylko podczas normalnych dni roboczych, w mieście. W takim przypadku - jedno, poranne zastosowanie wystarczy, by chronić nas przed zgubnymi skutkami promieniowania słonecznego w drodze do pracy i z powrotem.




Jak sprawdziła się emulsja Avene?

Producent wspomina o ultralekkiej konsystencji i "suchym dotyku" - no cóż, ta konsystencja do najlżejszych nie należy, posiadacze tłustej skóry raczej się nie dogadają z tym preparatem. Suchy dotyk? Na mojej twarzy zostawia lekko tłustawy film, ale nie przeszkadza mi to tak bardzo. Porównując jednak jego konsystencję z przeciętnym kremem z wysokim filtrem, jest ona zdecydowanie lżejsza, rzadsza i mniej tłusta. W chłodniejsze dni, jest nawet czasem za lekka i zbyt tępa, nakładam wtedy na wchłoniętą emulsję, cienką warstwę kremu MIYA, którego obecnie używam. Kosmetyk ten składa się w dużej mierze z filtrów fizycznych, którym jest wszystko jedno w jakiej kolejności je nałożymy, jednak ze względu na obecność filtrów chemicznych - nakładamy go zawsze przed kremem!






Największym plusem produktu jest fakt, że nie bieli! A przynajmniej przy takiej ilości produktu, jaką ja nakładam na twarz. Być może, gdybym zastosowała prawidłową ilość kremu, wyglądałabym jak córka młynarza ;)

Emulsja nie zapycha, nie zauważyłam aby powodowała zaskórniki. Niestety nie matuje, przyspiesza przetłuszczanie skóry, przez co makijaż jest mniej trwały.

Zapach produktu jest bardzo typowy dla tej grupy produktów. Pachnie po prostu jak krem z filtrem :D

Jestem również wielką fanką opakowania. Świetne połączenie miękkiej tuby z higieniczną pompką typu airless, dzięki której nie grozi nam wylanie na rękę zbyt dużej ilości kremu, zawsze wyciskamy go dokładnie tyle, ile potrzeba.




Podsumowując,  jest to dobry kosmetyk, jak za tą cenę (mówię o promocyjnej cenie 39,99). Chroni przed promieniowaniem, nie powoduje powstawania zaskórników, nie bieli, nie tworzy supertłustej warstwy na twarzy. Jednak mam poczucie, że to dla mnie za mało. 
Czy kupię ponownie? Może kiedyś.
Na razie, chciałabym kupić i dokładnie przetestować Matujący krem Ideal Soleil od Vichy, którego zużyłam kilka próbek i oczarował mnie swoją lekkością i właściwościami matującymi.

A Wy? Stosujecie kremy z filtrem codziennie? Jakie są Wasze ulubione?

G.


18 komentarzy:

16:07

DENKO #1

DENKO #1

... czyli przegląd zużytych kosmetyków ostatnich miesięcy.


Bardzo lubię czytać tego typu posty na innych blogach, więc stwierdziłam, że również u nas, na Blond Hair Affair, pojawi się jeden z nich, raz na jakiś czas. Jeśli przypadną Wam do gustu i będziecie uważać je za przydatne, może nawet częściej niż rzadziej, więc pozostawiam decyzję Waszej opinii. Dzisiaj kosmetyki, które po napisaniu tego tekstu, lądują w koszu, bo sięgnęły już denka. Po części cieszę się z tego faktu, po części nie, ponieważ znalazły się tu zarówno produkty, do których już nie wrócę, jak i te które chciałabym jeszcze kiedyś odkupić. Testujemy ich na tyle dużo, że nie wszystko co zużyjemy, recenzujemy w oddzielnych postach, części po prostu też nie ma sensu, bo można ująć opinię o nich w kilku sławach. Zatem jest to świetna okazja, by napisać kilka słów i dać Wam znać, kiedy warto otworzyć swój portfel, a kiedy zdecydowanie będzie to strata pieniędzy.


24 komentarze:

17:01

Jak silny jest szampon z SLS ?

Jak silny jest szampon z SLS ?

... czyli historia z Sodium Laureth Sulfate w roli głównej, z życia wzięta.


Od kiedy świadoma pielęgnacja włosów zatacza coraz szersze kręgi w internecie, ale i w naszych domach, coraz więcej osób, deklaruje swoje odejście od szamponów z SLS oraz innymi silnie oczyszczającymi środkami mu podobnymi, jak chociażby równie słynny SLES itd. Część radykalnie, zupełnie zaprzestała ich kupowania, u większości z Nas jednak, nadal jest w łazience, mająca go w składzie butelka i służy do cotygodniowego/codwutygodniowego "porządnego" oczyszczenia. Sposób na pozbycie się nabudowanych na włosach kosmetyków do upiększania i ochrony, jak przykładowo, cięższe kalibrem silikony. W końcu, inaczej trudno jest je zmyć i tylko pogarszają ich stan i wygląd. Porządne, mocne oczyszczanie. Jak mocne faktycznie są te środki? Może ta historia da Wam do myślenia. Mi dała.

8 komentarzy:

13:58

MYSECRET ROZŚWIETLACZ WYPIEKANY FACE ILLUMINATOR POWDER

MYSECRET ROZŚWIETLACZ WYPIEKANY FACE ILLUMINATOR POWDER

... czyli 4.9 gwiazdki na portalu wizaż.pl dla rozświetlacza za 15 złotych.

Zgodzicie się ze mną, że nastała era renesansu dla rynku tańszych kosmetyków do makijażu? Takie produkty jak ten, bezapelacyjnie przykładają się do obalenia teorii, mitu, że drogie znaczy dobre, a tańsze równa się gorsze i że osoby dysponujące mniejszym budżetem zostają "skazane", na to, na co mogą sobie pozwolić. Nie mam nic przeciwko wysoko półkowym high-endowym kosmetykom, tak sama ich używam i tak działa kapitalizm, ale ten kto uprzedził się do innych niż te, stracił właśnie szansę na świetnej jakości rozświetlacz, który zaskoczy Was jakością, składem, trwałością i efektem jaki daje na skórze. To skąd wzięła się opinia tego kosmetyku, to nie tylko cena. Zobaczcie, jak prezentują się w praktyce obie dostępne wersje kolorystyczne i koniecznie doczytajcie ten post do końca, gdzie czeka na Was małe ogłoszenie.

14 komentarzy:

17:11

DWUETAPOWE OCZYSZCZANIE TWARZY GOSI

DWUETAPOWE OCZYSZCZANIE TWARZY GOSI

...czyli trio - Nacomi, Sylveco i Konjac.


Jak wiecie z posta o mojej wieczornej rutynie pielęgnacyjnej (KLIK) długo unikałam wody i produktów myjących w pielęgnacji mojej twarzy. Mimo, że wiedziałam jak ważny jest dokładny demakijaż i oczyszczanie twarzy, to moje doświadczenia z podrażnioną, przesuszoną i ściągniętą skórą po myciu, skutecznie mnie do tego zniechęcały.
Od dawna czytałam o dwuetapowym oczyszczaniu twarzy. Jednak w tym wypadku przerażały mnie oba kroki - najpierw mam posmarować moją przetłuszczającą się skórę olejem, a potem znów myć ją żelem do mycia twarzy, który zedrze cały płaszcz lipidowy i pozostawi moją twarz ściągniętą, podrażnioną i wysuszoną. Niezbyt ciekawa perspektywa?
Lęki trzeba zwalczać, a ja nie byłabym sobą, gdybym nie spróbowała ;)



Sprawcą całego zamieszania był Nacomi Cleansing Oil, który spontanicznie wylądował w moim koszyku podczas promocji w Hebe.  Nie miałam do końca pomysłu jak go stosować, ale mój zakupoholizm był silniejszy :D

Jeszcze tego samego dnia, postanowiłam umyć nim twarz. Wiedziałam, że potrzebuję detergentu, którym domyje olej. Pierwszym preparatem na który postawiłam była "Łagodząca pianka myjąca do twarzy i oczu Puri - Sensilium Pharmaceris A", której resztkę znalazłam w łazience. Niestety okazała się ona zbyt mocna. Moja twarz była znowu ściągnięta i sucha, tak jakbym nie użyła wcześniej olejowego preparatu.

Drugie podejście do olejku Nacomi, to połączenie z "Grejpfrutową antyrodnikową pianką do mycia i demakijażu twarzy Idea 25". Tym razem efekt był odwrotny. Kompletnie nie mogłam zmyć z twarzy oleju tą pianką! Kolejny niewypał, moje zniechęcenie rośnie.



 Nacomi Cleansing Oil - make up remover, w wersji do cery tłustej i mieszanej


Cena: ok. 30 zł

Skład: Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil (olej ze słodkich migdałów), Vitis Vinifera Seed Oil (olej z pestek winogron), Ricinus Communis (Castor) Seed Oil (olej rycynowy), Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil (olej jojoba), Tocopheryl Acetate (witamina E, antyoksydant i naturalny konserwant), Sclerocarya Birrea (Marula) Seed Oil (olej marula), Plukenetia Volubilis (Sacha Inchi) Seed Oil (olej inca inchi), Hippophae Rhamnoides (Sea Buckthorn) Fruit Oil (olej z owoca rokitnika zwyczajnego), Argania Spinosa Kernel Oil (olej arganowy), Parfum (zapach).

Wow! Co za skład! Gdyby nie substancja zapachowa na końcu,  olejek składałby się wyłącznie z naturalnych, roślinnych olejów. 

Preparat ma oleistą konsystencję, pomarańczowy kolor i przepiękny zapach! 

Sami widzicie, że nie mogłam się poddać po pierwszych dwóch, nieudanych podejściach, więc szukałam dalej mojej metody na olejek myjący od Nacomi.

Postanowiłam poszukać pomocy na facebookowej grupie TWARZING. Dziewczyny doradziły mi właśnie zakup gąbeczki konjac lub bambusowej ściereczki oraz tymiankowy żel do twarzy od Sylveco.

W pierwszej kolejności, kupiłam w Hebe gąbkę konjac.

Gąbka Konjac - Ewa Schimtt Boutiqe

(sucha gąbka)


Cena: ok. 15 zł

Gąbka jest produktem naturalnym, biodegradowalnym, nie podrażnia, głęboko oczyszcza skórę.  Używam jej dwukrotnie. Zarówno do zmycia olejku Nacomi z twarzy, jak i do oczyszczenia buzi tymiankowym żelem.

Sucha gąbka jest twarda jak kamień (mi trochę przypomina pumeks), jest mała. Po wypłukaniu jej w gorącej wodzie, pęcznieje i mięknie. Robi się duża, miękka i puszysta.


(zwilżona gąbka)

Pielęgnacja gąbeczki jest bardzo prosta. Po każdym użyciu dokładnie płuczemy ją w wodzie i wieszamy do wyschnięcia. Podobno można prać ją w pralce, ja jednak wolę nie ryzykować, raz w tygodniu przelewam ją wrzątkiem.


Tymiankowy żel do twarzy - Sylveco


Cena: ok. 18 zł

Skład: Aqua (woda), Lauryl Glucoside (łagodna substancja myjąca), Glycerin (gliceryna - humektant), Thymus Vulgaris Extract (ekstrakt z tymianku), Panthenol (humektant, łagodzi podrażnienia), Malic Acid (kwas jabłkowy - działa wygładzająco, rozjaśniająco, nawilża), Sodium Benzoate (konserwant), Thymus vulgaris (Thyme) Oil (olej tymiankowy).

Kolejny kosmetyk o świetnym, krótkim i naturalnym składzie. Żel jest przezroczysty, pachnie tymiankiem. Preparat ukryty jest w ciemnym opakowaniu z wygodną pompką, dzięki czemu dostajemy zawsze idealną ilość produktu.

Tworzy idealny duet do oczyszczania twarzy wraz z olejkiem Nacomi, jednak jest bardzo fajny również solo - użyty jak zwykły żel do mycia twarzy. Nie podrażnia mojej wrażliwej cery, zawsze ją dokładnie oczyszcza i co najważniejsze (!) nie ściąga i nie przesusza skóry.

Skoro znacie już moje trio idealnego oczyszczania, czas na podsumowanie.

Jak w końcu oczyszczam moją twarz?

KROK 1. 

Wykonuję demakijaż oczu płynem micelarnym. (Ze względu na to, że przedłużane rzęsy nie lubią tłuszczu, unikam ich kontaktu z olejkiem myjącym)

KROK 2.

Zwilżam skórę twarzy i zaczynam masować roztartym w dłoniach olejkiem Nacomi, aż rozpuści makijaż.

KROK 3.

Dokładnie moczę gąbeczkę Konjac i usuwam nią z twarzy nadmiar oleju.

KROK 4.

Nakładam żel Sylveco na gąbkę i dalej masuję twarz do dokładnego zmycia resztek makijażu i oczyszczenia skóry.

KROK 5.


Dokładnie przemywam twarz wodą, aż do całkowitego zmycia preparatów myjących, dokładnie płuczę gąbkę i odwieszam do wyschnięcia.






Żałuję, że tyle czasu zmarnowałam oczyszczając twarz, wyłącznie płynem micelarnym... Dopiero teraz widzę, co znaczy dobrze i dokładnie oczyszczona skóra. Jednak da się to uzyskać bez podrażnień i przesuszeń, za to z użyciem wody i środków myjących.


Polecam dwuetapowe oczyszczanie twarzy wszystkim. Nawet posiadaczom przetłuszczającej się skóry. Odkąd oczyszczam ją w ten sposób, wydzielanie sebum zmniejszyło się, pory są mniej widoczne, pojawia się mniej niedoskonałości.

Posiadacie suchą skórę? Pierwszy etap z użyciem oleju, oraz delikatność żelu Sylveco nie pozwolą doprowadzić do odwodnienia waszych cer.


A Wy? Jak oczyszczacie swoje twarze?

G.
20 komentarzy:

11:35

LA ROCHE - POSAY EFFECLAR DUO (+) KREM ELIMINUJĄCY NIEDOSKONAŁOŚCI

LA ROCHE - POSAY EFFECLAR DUO (+)  KREM ELIMINUJĄCY NIEDOSKONAŁOŚCI

...czyli pielęgnacja skóry trądzikowej.


Effeclar Duo (+) od La Roche - Posay to preparat do walki z niedoskonałościami i potrądzikowymi przebarwieniami. Krem ma działanie antybakteryjne, kojące i matujące. Co z tych obietnic okaże się prawdą?


Cena: ok. 50 zł/40ml *

Skład: Aqua / Water (woda termalna)Glycerin (gliceryna - humektant),  Dimethicone (emolient suchy - silikon)Isocetyl Stearate (emolient suchy), Niacinamide (witamina B3, regulaktywność gruczołów łojowych)Isopropyl Lauroyl Sarcosinate (emulgator)Silica (krzemionka - substancja matująca), Ammonium Polyacryldimethyltauramide / Ammonium (emulgator),  Methyl Methacrylate (zagęstnik)Potassium Cetyl Phosphate (emulgaotr, stabilizator), Polyacryloyldimethyl Taurate (emulgator, stabilizator)Zinc PCA (reguluje i ogranicza wydzielanie sebum), Crosspolymer (zagęstnik)Glyceryl Stearate Se (emolient, emulgator), Isohexadecane (emolient suchy), Sodium Hydroxide (regulator PH), Myristyl Myristate (emolient tłusty), 2-Oleamido-1,3-Octadecanediol (emulgator, łagodzi zaczerwienienie) , Nylon-12 (reguluje wydzielanie sebum), Poloxamer 338 (emulgator), Linoleic Acid (humektant, reguluje wydzielanie sebum), Disodium EDTA (konserwant), Capryloyl Salicylic Acid (działa złuszczająco, przeciwzapalnie), Caprylyl Glycol (humektant), Xanthan Gum (zagęstnik), Polysorbate 80 (detergent), Acrylamide/Sodium Acryloyldimethyltaurate Copolymer (zagęstnik, stabilizator), Pentaerythrityl Tetra-di-t-Butyl Hydroxyhydrocinnamate (stabilizator, antyoksydant), Salicylic Acid (kwas salicylowy - działa przeciwzapalnie, złuszczająco, antybakteryjne, antygrzybiczo, odblokowuje pory, zmniejsza widoczność blizn i przebarwień), Piroctone Olamine (działa antybakteryjnie, przeciwgrzybiczo, konserwant), Parfum/Fragrance (zapach).


*często trafiają się promocje np. w superpharm lub innych aptekach


Producent tego preparatu obiecuje wiele. Lubimy takie obietnice, bo jest co weryfikować :)

"Zaawansowana pielęgnacja skóry trądzikowej. Usuwa niedoskonałości. Nie zatyka porów. Zwalcza powstawanie przebarwień potrądzikowych. Innowacyjna formuła o wysokiej skuteczności, która działa od pierwszej aplikacji.

La Roche-Posay Effaclar Duo [+] to krem przeznaczony do codziennej pielęgnacji skóry trądzikowej.
Zaawansowana formuła, by zapewnić wzmocnioną skuteczność: przeciwdziałać przebarwieniom, działać kojąco i antybakteryjnie, zmniejszać widoczność porów.
Effaclar Duo Plus działa od pierwszego zastosowania.

Regularne stosowanie przywraca skórze zdrowy, naturalny wygląd i zapobiega powstawaniu kolejnych niedoskonałości.
Hipoalergiczny produkt nie zawiera parabenów. Może być stosowany do skóry wrażliwej i skłonnej do podrażnień."





Pierwsze wrażenia: 

Produkt ma kremowo- żelową konsystencję, doskonale się wchłania.
Schowany jest w miękkiej, poręcznej i higienicznej, plastikowej tubce. Całość utrzymana w kolorystyce typowej dla marki.
Zapach, taki sam jak w innych produktach z serii Effeclar.

Działanie:

Krem faktycznie przyśpiesza gojenie niedoskonałości! Cera jest matowa, a pory zwężone.
Producent poleca stosować go dwa razy dziennie. Mimo zawartości kwasu salicylowego, można go ponoć bezpiecznie stosować w dzień.

Dla mojej kapryśnej skóry to było za dużo. Co prawda, nałożony w dzień -  matowił jak żaden inny preparat, niestety przy okazji kompletnie wysuszał, a suche skórki spadały z mojej twarzy niczym śnieg :( Nie ukrywam również, że wolę nie ryzykować stosowania kremu z kwasem w dzień, nawet mimo nałożenia filtru SPF 50.

Postanowiłam więc, stosować go co wieczór, na noc. To niestety również okazało się za dużą dawką dla mojej skłonnej do przesuszeń cery.

Metodą prób i błędów, odkryłam, że w moim przypadku, idealnie jest gdy używam go 1-2 razy w tygodniu. W pozostałe dni używam mocno nawilżających kremów, które niwelują skutki uboczne kwasów. Wystarczy to również, aby 'przysuszyć' drobne niedoskonałości i zapobiec powstawaniu nowych ;)

Żałuję, że nie mogę używać kremu codziennie (dwa razy), myślę, że wtedy skóra mojej twarzy byłaby nieskazitelna i wiecznie matowa. 
Cóż... widocznie jest to pisane tylko posiadaczom ewidentnie tłustej cery.

Weryfikacja obietnic producenta:

- "usuwa niedoskonałości" - zdecydowanie tak!
- "nie zatyka porów" - co więcej, nawet zmniejsza ich widoczność
- "zwalcza powstawanie przebarwień potrądzikowych" - w zasadzie nie pojawiły się żadne nowe, czyli chyba działa
- "działanie kojące" - niestety nie zauważyłam. Wysusza i delikatnie podrażnia skórę
- "zapobiega powstawaniu nowych niedoskonałości" - trudno powiedzieć. Powstają nowe, ale nie używam go codziennie

Ogólnie produkt oceniam na plus. Wiem, że moja cera jest wyjątkowo wymagająca i uwielbia płatać mi figle, zapychać się czy koszmarnie przesuszać.

Myślę, że posiadaczki 'bardziej odpornych" skór będą zachwycone ;)

A mi nie pozostaje nic innego, jak dalej szukać mojego ideału... Kwas migdałowy okazał się zbyt delikatny, salicylowy najwidoczniej za mocny. Co polecacie ze swojego doświadczenia?

G.
23 komentarze:
Copyright © 2014 Blond Hair Affair , Blogger