Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty

15:55

HAIR FORMULA CHEERS - ZAAWANSOWANY SUPLEMENT NA WZMOCNIENIE I WZROST WŁOSÓW

HAIR FORMULA CHEERS - ZAAWANSOWANY SUPLEMENT NA WZMOCNIENIE I WZROST WŁOSÓW
...czyli czy suplement diety może powstrzymać wypadanie?


Jeśli czytacie nas już od dłuższego czasu, to pewnie wiecie, że obie zmagamy się z nadmiernym wypadaniem włosów już od kilku dobrych lat.

Testowałyśmy już większość dostępnych na rynku preparatów mających powstrzymać ten proces. Z jakim skutkiem? Możecie to przeczytać w zestawieniu wcierek oraz suplementów, które przygotowałyśmy dla Was jakiś czas temu.

Dziś, przychodzimy z podwójną recenzją, nowego na rynku produktu HAIR FORMULA wyprodukowanego przez polskiego producenta - markę Cheers.




1 komentarz:

12:10

PODKŁAD MOIA MATTE - RECENZJA

PODKŁAD MOIA MATTE - RECENZJA

...czyli czy w końcu coś zmatuje mój nos na dłużej?


Od dłuższego czasu szukam podkładu idealnego. Skóra mojej twarzy jest mieszana, z ostatnio, ekstremalnym przetłuszczaniem nosa. Poza tym, szukam czegoś co ukryje przebarwienia, od ukrywania krostek mam korektor, więc nie oczekuję bardzo dużego krycia.

PODKŁAD MOIA MATTE



Bardzo spodobała mi się możliwość zakupu miniaturki podkładu (8ml /4,79) MOIA Matte w drogerii Kontigo. Myślę, że to świetny pomysł! Mam nadzieję, że inni producenci (szczególnie marek selektywnych) pójdą po rozum do głowy i również zaczną produkować miniatury swoich podkładów, dzięki czemu będzie można spokojnie testować produkt przez kilka tygodni, przed zdecydowaniem się na zakup wersji pełnowymiarowej.

Jak spisał się podkład MOIA  Matte u mnie?

Jestem posiadaczką najjaśniejszego koloru nr 1. Jest on praktycznie idealny. Kolor jest stonowany, beżowy, z przewagą żółtych tonów. Odcień jest jasny, jednak nie powoduje 'chorej bladości' na twarzy. Doskonale stapia się ze skórą, dopasowuje do jej kolorytu, jest praktycznie niewidoczny na twarzy. Nie ma mowy o efekcie maski lub 'ciastkowaniu'.

Krycie produktu jest umiarkowane. Ukrywa drobne przebarwienia i zaczerwienienia. Do ukrycia niedoskonałości i większych zaczerwienień potrzebuje wsparcia korektora.
Jeśli ktoś oczekuje doskonałego krycia - nie zaprzyjaźni się z tym kosmetykiem firmy MOIA.
Producent określa je, jako 3/5. Produkt jest lekki i idealny na lato.

PODKŁAD MOIA MATTE


No i najważniejsze dla mnie kryterium czyli długotrwały mat. Niestety w tej kwestii, podkład nie okazał się ideałem. Owszem, matuje cerę, jednak nie jest to długotrwały efekt. Po kilku godzinach nos zaczyna się świecić. Wystarczy wtedy użyć bibułek matujących i przypudrować cerę. Ja dalej szukam produktu, który zapewni mi całodzienny mat, jednak nie skreślam tego specyfiku, i gdy tylko wykończę kilka podkładów zalegających w mojej łazience, kupię pełnowartościowe opakowanie (25zł/30ml).

Dużą zaletą jest, że produkt nie przesuszył mojej skóry (jak to się dzieje w przypadku większości matujących podkładów). Nie podkreśla suchych skórek.

Podkład jest bardzo wydajny, do pokrycia całej twarzy wystarczy na prawdę kropla.

PODKŁAD MOIA MATTE


MOIA Matte zawiera filtr SPF 15. Ściera się z twarzy równomiernie, a przez to, że jest właściwie niewidoczny na twarzy, nie tworzą się przy tym plamy.

Plusy:
- kolor, dopasowywanie się do kolorytu skóry
- jest niewidoczny na twarzy, nie tworzy maski
- nie przesusza
- ściera się równomiernie
- nie ciemnieje
- nie zapycha
- duża wydajność
- niska cena
-możliwość zakupu miniatury

Minusy:
- niesatysfakcjonujący mat
- słabe krycie

Poniżej fotorelacja z testów na własnej skórze ;) Zdjęcia robione w tym samym miejscu, w odstępie kilku minut, niestety słońce nie bardzo chciało współpracować podczas sesji.


PODKŁAD MOIA MATTE



Testowałyście już podkłady firmy MOIA? Jakie macie zdanie na temat tej marki?

G.
8 komentarzy:

13:55

PLATYNOWY BLOND: GARNIER COLOR SENSATION S9 ORAZ ROZJAŚNIACZ JOANNA I LONDA - RECENZJA I EFEKTY

PLATYNOWY BLOND: GARNIER COLOR SENSATION S9 ORAZ ROZJAŚNIACZ JOANNA I LONDA - RECENZJA I EFEKTY
Dzisiaj mój sposób na platynę w domu, a domowe farbowanie, zwłaszcza na blond to nie lada wyzwanie. Zobaczcie, jakich używam produktów i jak uzyskuję taki kolor. Zwłaszcza jeśli poszukujecie farby, która poradzi sobie z opornym na rozjaśnianie włosem, to coś dla Was.



Dlaczego farbuję?
Kiedy lata temu, pierwszy raz zaznałam magicznej mocy rozjaśniacza do włosów i zobaczyłam się w lustrze, to tak jakby ktoś wreszcie oddał mi mój „prawdziwy” kolor włosów, ten, jaki od zawsze powinnam mieć. Mam bardzo jasną karnację, popularnie mówiąc jestem osobą bladą, a mój naturalny ciemny blond robił u mnie efekt smutnej, niewyspanej twarzy. Przede wszystkim podkreślał jasność cery w nieciekawy sposób, uwydatniał moje genetycznie odziedziczone ciemne podkówki pod oczami, w rezultacie czego ciągle wyglądałam jakbym była zmęczona, nawet kiedy tak nie było. Jako dziecko się nie malowałam, a teraz jako osoba dorosła, też nie robię tego codziennie. Co więcej, uważam, że nie makijażem powinno się ratować niezadowolenie z koloru włosów. Przecież nie o to chodzi.

Moje włosy. Jaki „materiał włosowy” rozjaśniam.
Jak już wspomniałam, moje włosy, w przeciwieństwie do mnie nie rwą się, żeby być bardzo jasnym chłodnym blondem. Każdy włos jest inny, dlatego warto zapoznać się z tym postem
TUTAJ KLIK – w którym opisuję swój typ włosa. Dowiesz się z niego na jakim „materiale” pracuję , czyli m. in. jak długie mam włosy oraz jakie ich mocne i słabe strony.


Proces uzyskiwania koloru na włosach jest u mnie II -etapowy:

I. Rozjaśniacz na odrosty

II. Farba na całość

I. ROZJAŚNIACZ

Rozjaśniacze, które do tej pory używałam to:
  • firmy Joanna - nie do końca lubi się z farbą Garniera, zdarzało się, że prowokowała w farbie tendencje do miejscowego plamistego „pomarańczowienia”, które jest widoczne u mnie po dokładnym wpatrzeniu we włosy, ale jeśli chce idealnego wyrównania kolorytu zmieniam na Londę.


  • firmy Londa - silnie rozjaśniające działanie, nawet przy mocno ciemnym odroście - żadnych plam, smug. Sam w sobie może dać żółty odcień, ale ta farba ładnie to niweluje i po „żółtku” nie zostaje ani śladu.

Dostępność rozjaśniaczy: drogerie i supermarkety, od ok. 9 – 13 złotych.

Opinia i UWAGA:
Od razu wspomnę, że ten pierwszy (Joanny) jest delikatniejszy i w efekcie rozjaśnienia i w traktowaniu włosa, więc wybór należy do Was. Możecie stosować też wymiennie - raz ten, raz ten, żeby nie działać silnie inwazyjnie. To ważne, zwłaszcza jeśli macie w nawyku regularne malowanie odrostów, takie nie dłużej niż co miesiąc. Moc rozjaśnienia jest bowiem wprost proporcjonalna do zniszczenia jakie daje. Ma to znaczenie głównie w kwestii wysuszenia włosa, a efekty po Londzie możecie ocenić na zdjęciu, po wyglądzie moich włosów. Nie są ani doszczętnie zniszczone, lecz znów są wysokoprorowate i w pierwszym tygodniu były też nieco bardziej łamliwe. Obojętnym rozjaśniacz nigdy nie jest, a farba to oczywiście tylko pogłębia. Coś za coś, rozjaśnianie włosów, zawsze będzie wiązać się z kompromisem. Żaden z powyższych nie wywołał alergii.
Konsystencja i aplikacja:
Oba nakładają się bardzo łatwo i szybko - mają gęstą konsystencję, sunącą po włosie.

Farbowanie bez rozjaśniacza – u mnie nie sprawdza się głównie z tego względu, że kolor jest na odrostach dużo mocniej żółty, niż na długości, nawet po nałożeniu farby z niebieskim pigmentem. Dodatkowo również na długości włosa, z upływem czasu, żółcieją dużo szybciej niż w przypadku włączenia tego kroku.

Czas - Ile trzymam:
Czas po nałożeniu jaki siedzę z nim na głowie jakieś max. 40-50 min.

II. FARBA

Farba, którą używam już od kilku miesięcy jest niezmiennie Garnier Colour Sensation S09
Na moją długość schodzą 2 opakowania.


Dostępność: w drogeriach i supermarketach za cenę ok 13 zł.

Opinia i UWAGA:
Daje w mojej opinii piękny i chłodny kolor, adekwatny do tego na zdjęciu z frontu opakowania, ale moje włosy wyjściowo były już jasne na długości (tyle, że wpadały w żółte tony, co widzicie na zdjęciu “przed”) i należy brać to pod uwagę. Mam na myśli, że nie uzyskacie tego efektu na ciemnym blondzie (takim opornym jak mój tym bardziej), czy już co gorzej ciemnym brązie. Nie zostawia silnie niebieskich refleksów, ale bez wątpienia jest to farba, która daje zimną platynę.
Każda farba niszczy włosy, ale ta jest na tyle znośnie „łaskawa” dla moich, że decyduję się aplikować ją po rozjaśniaczu. Nie robi u mnie absolutnego siana, ale wiadomo, że włosy tracą po takich zabiegach większość nawilżenia, które im serwowałam podczas włosowych SPA. Oczywiście później musicie przyjąć misję „odbudowa i nawilżenie” i radzę, odpuśćcie sobie na jakiś czas prostownice i lokówki (a dla Waszych włosów najlepiej w ogóle ich nie używajcie), bo po takiej dawce przejść znienawidzą Was i nic Wam z nich dobrego nie zostanie.

Konsystencja i aplikacja:
Bardzo łatwa do nałożenia, gęsta i zwarta.

Czas – Ile trzymam:
max. 45 min.


Czy kupię ponownie? Ja pozostanę przy tym zestawie jeszcze na długo.

Inne posty, które mogą Cię zainteresować:

DWIE HISTORIE O BLONDACH - WŁOSACH AUTOREK BLOGA

..........
..........
..........







22 komentarze:

13:45

JOANNA RZEPA KURACJA WZMACNIAJĄCA - RECENZJA I SKŁAD

JOANNA RZEPA KURACJA WZMACNIAJĄCA - RECENZJA I SKŁAD

... czyli coś niekrzepka ta rzepka.


Czy słyszeliście już o wcierce Joanna Rzepa? Pewnie tak. Jest tania, łatwo dostępna, a na dodatek ma wygodne opakowanie, wprost idealne dla kosmetyku o tym przeznaczeniu. Jednak czy faktycznie utonęłyśmy w zachwytach? Jeżeli macie ochotę dowiedzieć się jak sprawdziła się u nas, koniecznie przeczytajcie ten post. W końcu, co dwie głowy to nie jedna!

JOANNA RZEPA KURACJA WZMACNIAJĄCA - RECENZJA I SKŁAD
Brak komentarzy:
Copyright © 2014 Blond Hair Affair , Blogger