19:07

HAUL ZAKUPOWY: PAŹDZIERNIK: ROSSMANN, NATURA, NOWOŚCI + UBRANIA I DODATKI

HAUL ZAKUPOWY: PAŹDZIERNIK: ROSSMANN, NATURA, NOWOŚCI + UBRANIA I DODATKI
... czyli duże zakupy w październiku.

Dzisiejszy post, dla odmiany, nie będzie recenzją, analizą składów, ani nawet poradnikiem. Zwykle nie publikujemy tego rodzaju treści, ale ponieważ Wasze zainteresowanie na Instagramie było większe niż przypuszczałam, stwierdziłam, że czemu by nie... Nowości kosmetyczne z drogerii Rossmann i Natura, a także gadżety do włosów. Zapytałam Was również, czy chciałybyście, by rozszerzyć go o dodatki i ubrania. Głosem większości będzie to haul zbiorowy. Zapraszam.



12 komentarzy:

16:30

NAWILŻAJĄCE SERUM NATURA ESTONICA BIO - SOPHORA JAPONICA HYDRATING BOOST FACE SERUM FOR NORMAL AND DRY SKIN

NAWILŻAJĄCE SERUM NATURA ESTONICA BIO - SOPHORA JAPONICA HYDRATING BOOST FACE SERUM FOR NORMAL AND DRY SKIN

... czyli żelowe serum nawilżające do twarzy.


Wraz z początkiem lata stanęłam przed wyborem nowego serum do twarzy. Sięgnęłam do swojej szufladki z zapasami kosmetycznym i padło na Natura Estonica. Słowo klucz minionego lata to upały. Wysokie temperatury towarzyszyły nam już wiosną, więc wiedziałam, że najlepiej będzie wybrać coś lekkiego w konsystencji, co będzie łatwo i szybko się wchłaniało. Miało być to serum na dzień, więc oczywiście musiał być to produkt nawilżający. Zapraszam na recenzję.

4 komentarze:

14:32

VIANEK NAWILŻAJĄCY TONIK DO TWARZY Z EKSTRAKTEM Z ZIELA OWSA (SERIA NIEBIESKA) - RECENZJA

VIANEK NAWILŻAJĄCY TONIK DO TWARZY Z EKSTRAKTEM Z ZIELA OWSA (SERIA NIEBIESKA) - RECENZJA
Vianek zapewne już znacie, zapewne przynajmniej słyszeliście o niej. Na tym blogu znajdziecie wiele recenzji produktów tej marki. Czas na kolejną. To co dowiecie się z tego postu o tym kosmetyku, warto wiedzieć zarówno przed, jak i po jego zakupie. Przechodzimy do sedna. Wskakujcie w post i sprawdźcie jak sprawdził się u mnie nawilżający tonik Vianek i dlaczego o mało nie wrzuciłabym go do kategorii "buble". 

17 komentarzy:

15:05

NATURA SIBERICA - NORTHERN SOAP FOR DEEP FACIAL CLEANSING CZYLI MYDŁO DO GŁĘBOKIEGO OCZYSZCZANIA TWARZY

NATURA SIBERICA - NORTHERN SOAP FOR DEEP FACIAL CLEANSING CZYLI MYDŁO DO GŁĘBOKIEGO OCZYSZCZANIA TWARZY

... czyli kiedy czarne mydło nie jest klasycznym czarnym mydłem.


Nawet jeśli dopiero zaczęłyście zgłębiać temat naturalnej i świadomej pielęgnacji, zapewne nie raz natknęłyście się na markę Natura Siberica. Z czego słynie? Głównie z serii rokitnikowej, co nas absolutnie nie dziwi. Jednak Natura Siberica to nie tylko słynny scrub czy szampon. Składy są zwykle bez zarzutu, a w jej ofercie znaleźć można egzemplarze wybitne, choć oczywiście nie wszystkie produkty tej firmy takie są, bo marek idealnych nie ma. Działanie tego kosmetyku zaskoczyło nas pozytywnie już od pierwszego użycia, a potem było już tylko lepiej i lepiej. Kiedy tak tonęłyśmy w zachwytach, doznałyśmy ogromnego zdumienia, bo niestety jest "ale" i to takie, którego spodziewałyśmy się najmniej.... Zapraszamy na recenzję.




Produkt zapakowany jest dodatkowo w kartonik, który oprócz właściwego produktu, zawiera jeszcze mini instrukcję obsługi oraz zapakowaną w folię gąbeczkę (swoją drogą bardzo przydatną w użytkowaniu mydła).



Takie "gąbeczki do facialu" można kupić z łatwością w każdej drogerii, a nawet supermarkecie. Znajdziecie je za ok. 3-4 zł. na dziale z artykułami kosmetycznymi. Osobiście, same posiadamy podobne w naszych łazienkach już od dawna, ponieważ pomagają one m.in. w zmywaniu opornych produktów z twarzy. Twarda kiedy jest sucha, miękka i elastyczna po zmoczeniu. Ta jest naprawdę wyjątkowo miękka i delikatna. Warto wyparzyć je od czasu do czasu, dla zabicia zarazków. Poza tym, nie ma większych wymagań w użytkowaniu.






Jak wygląda ten kosmetyk? Z początku, tłoczenie jest specyficzne. Jednogłośnie okrzyknęłyśmy to strukturą przypominającą wyglądem mózg. Oczywiście, już po pierwszym użytkowaniu, staje się ona jednolicie gładka. Konsystencja należy do zbitych i twardych, ale w kontakcie z wodą, mięknie, pieni się i "mydli" bardzo dobrze.




Pojemność jest korzystna, a produkt baaardzo wydajny, więc płacimy za coś, co postoi w naszej łazience przez dłuższy czas, nawet przy częstym i regularnym użytku.

Zapach jest równie specyficzny co początkowy wygląd tego produktu i ciężko go jednoznacznie określić. Zarazem organiczny, ale i słodki.




Cena: ok 40 zł

Skład: Aqua (Water) (woda)Hydrogenated Starch Hydrolysate (hydrolizat skrobii kukurydzianej - humektant, kondycjoner)Sodium Cocoyl Isethionate (łagodna substancja myjąca)Stearic Acid (emulgator)Carbon Black (CZARNY BARWNIK, NIE WĘGIEL AKTYWNY)Parfum (Fragrance) (zapach)Hippophae rhamnoides fruit oil (olej z owoców rokitnika - z kontrolowanych upraw ekologicznych)Pinus Sibirica Seed Oil Polyglyceryl-6 Esters (pochodna oleju z sosny syberyjskiej, działa przeciwbakteryjnie)Hippophae Rhamnoides amidopropyl Betaine  (substancja myjąca, na bazie oleju rokitnikowego), Pinus Sibirica Needle Extract (ekstrakt z igieł sosny - z dzikich zbiorów), Pineamidopropyl Betaine (substancja myjąca, emulgator, pochodna oleju z sosny syberyjskiej)Picea Obovata Needle Extract (ekstrakt z igieł świerku syberyjskiego - z dzikich zbiorów), 
Abies Sibirica Needle Extract (ekstrakt z igieł jodły syberyjskiej - z dzikich zbiorów), Schizandra Chinensis Fruit Extract (ekstrakt z owoców cytryńca chińskiego), Linum Usitatissimum Seed Oil (olej lniany z kontrolowanych upraw ekologicznych), Rubus Idaeus Seed Oil (olej z nasion malin - z kontrolowanych upraw ekologicznych), Rubus Chamaemorus Fruit Extract (ekstrakt z owoców maliny moroszki - z kontrolowanych upraw ekologicznych), Betula Alba Juice (sok z brzozy brodawkowatej - z upraw kontrolowanych ekologicznych), Vaccinium Myrtillus (Bilberry) Seed Oil (olej z nasion borówki czarnej - z kontrolowanych upraw ekologicznych)Benzyl Alcohol (konserwant), Dehydroacetic Acid (konserwant)
Potassium Sorbate (konserwant), Sodium Benzoate (konserwant)Limonene (zapach), Hexyl Cinnamal (zapach)Butylphenyl Methylpropional (zapach), Linalool (zapach)


O składzie: Szereg wyśmienitych ekstraktów i olei z kontrolowanych upraw ekologicznych lub z dzikich zbiorów z głębi syberyjskiej Tajgi... Brzmi pięknie, prawda?
Dlaczego tylko producent pisze na opakowaniu, ze kosmetyk bazuje na węglu aktywnym, jeśli w składzie go brak? Można było nazwać produkt po prostu mydłem do głębokiego oczyszczania na bazie syberyjskich ziół, po co kłamać o zawartości węgla aktywnego jeśli w produkcie umieszczamy jedynie Carbon Black, który nie ma żadnych właściowości pielęgnacyjnych, nie jest również składnikiem naturalnym... Bardzo nam przykro Naturo Siberico, czujemy się oszukane... Pomijam już fakt, że wszystkie wartościowe wyciągi i oleje, figurują w INCI po zapachu, więc ich ilości są zapewne znikome :(



Użytkowanie i efekty - nasza opinia

Pola: Kosmetyk zaskoczył mnie pozytywnie swoim działaniem już od pierwszego użycia. Nie mam większych zastrzeżeń ani do słoika, w którym się znajduje, ani do dodatku w postaci gąbeczki. Łatwo się go nakłada, a jeszcze łatwiej spłukuje. Jest wydajny. Zapach jest ciekawy, przyjemny dla mojego nosa. Na plus, co najważniejsze mogę zaliczyć jego działanie, bo tak jak wspomniałam, już jednokrotne użycie przyniosło u mnie pozytywny, widoczny efekt. Skóra od razu stała się gładsza, a po każdym kolejnym sięgnięciu po produkt, byłam coraz bardziej zadowolona.  Produkt delikatnie matuje, odtłuszcza, ale moim zdaniem świetnie sprawdzi się nawet przy cerze suchej, ponieważ nie powoduje uczucia ściągnięcia (oczywiście, po oczyszczeniu, zawsze należy sięgnąć po produkt nawilżający). Łagodzi stan wyprysków i zaczerwienień, wygasza rumień. Moja naczynkowa skóra jest jego ogromną fanką. Bez problemów powinien polubić się również z każdą cerą zapchaną i tłustą. Dogłębnie oczyszcza, czuć, że skóra po nim oddycha jeszcze lepiej. Kosmetyk ten, jeśli chodzi o efekty, to cała lista zalet i pod względem działania, nie mam mu nic do zarzucenia.  

Gosia: Pierwsze co przychodzi mi do głowy, gdy myślę o tym produkcie, to po prostu "WOW". Jest to ostatnio mój ulubiony produkt do oczyszczania twarzy. Skóra jest po jego zastosowaniu naprawdę czysta i gładka, pory stają się niewidoczne, a wydzielanie sebum ograniczone. Efekt jest widoczny gołym okiem. Produkt bardzo łatwo wydobyć ze słoika, gąbeczka idealnie spełnia swoje zadanie. Mydło przepięknie pachnie (mi osobiście kojarzy się mocno z marcepanem!) i jest bardzo wydajne. Na jednorazowe użycie wystarczy niewielka ilość. Łatwo jest zmyć preparat ze skóry i przy okazji nie zabrudzić całej umywalki na czarno :D Polecam!

Poniżej moje zdjęcie podczas jednego z 'twarzingów'. Przepraszam za jego kiepską jakość, niestety mój telefon robi zdjęcia jak kalkulator, poza tym jest skradzione z instastory :)



Kwestia czarnego węgla w składzie, czy raczej powinnyśmy napisać - jego braku, absolutnie nas rozczarowała. Choć kosmetyk działa świetnie, to ten temat wywołał niesmak i ogromne niedowierzanie. Ciężko znaleźć usprawiedliwienie dla takiego posunięcia tej marki (nawet, a może właśnie zwłaszcza dla takiej, którą darzymy uznaniem i zaufaniem, bo gdyby to była jakaś komercyjna sieczka, nie byłybyśmy zaskoczone).


Skusicie się na ten kosmetyk? To coś dla Was?

P. & G.
4 komentarze:

17:38

ALOESOVE - PŁYN MICELARNY I ŻEL MYJĄCY DO TWARZY - PODWÓJNA RECENZJA

ALOESOVE - PŁYN MICELARNY I ŻEL MYJĄCY DO TWARZY - PODWÓJNA RECENZJA

...czyli kolejna marka ze stajni Sylveco.


Jedna z naszych ulubionych polskich firm, czyli Sylveco, stworzyła ostatnio kilka nowych marek, które dołączają do Vianka i Biolaven.
W ostatnim czasie, swoją premierę miały - Aloesove - czyli jak nazwa mówi, kosmetyki na bazie aloesu, Rosadia - czyli kosmetyki z różą damasceńską, dziką różą oraz drzewem różanym stworzona do cery naczynkowej oraz Duets - produkty unisex, przeznaczone dla dwojga, które mimo tego, że reklamowane są jako antysmogowe, doskonale się sprawdzą nie tylko dla mieszkańców wielkich miast, ale także dla posiadaczy cery mieszanej, tłustej i trądzikowej.

Na pierwszy rzut, postanowiłyśmy przetestować produkty Aloesove. W nasze ręce trafiły dwa najbardziej podstawowe kosmetyki pierwszej potrzeby, czyli płyn micelarny oraz żel myjący do twarzy. 

Jak się u nas sprawdziły? Zapraszamy do dalszej lektury!




4 komentarze:

16:23

GARNIER FRUCTIS - ODŻYWCZA MASKA BANANA HAIR FOOD

GARNIER FRUCTIS - ODŻYWCZA MASKA BANANA HAIR FOOD

... czyli 98% składników pochodzenia naturalnego w kosmetyku marki komercyjnej.


Coraz więcej firm robi wszystko, by móc na opakowaniach swoich produktów, użyć słowa "naturalne". Dlaczego? Bo widzą, że to nie przejściowa fascynacja, sezonowa moda, ale dla wielu nawet styl życia, by mocniej selekcjonować swoje wybory i sięgać po kosmetyki i wyroby, które mają jak największą zawartość dóbr naturalnych właśnie. Czy można zaufać marce tak komercyjnej jak Garnier, że stworzyła coś, co bez wahania można nazwać kosmetykiem w 98% naturalnym? Czy to tylko aspiracje, a hasło ma robić za wabik dla naszych oczu? No i co zdziałał ten kosmetyk na moich włosach? Wszystko opisane w poście.


2 komentarze:

16:15

NOWA POLSKA MARKA: NUTKA - SZAMPON ODŻYWIAJĄCY I NAWILŻAJĄCY, PIWONIA I MIGDAŁ, DO WŁOSÓW DELIKATNYCH, ŁAMLIWYCH I CIENKICH

NOWA POLSKA MARKA: NUTKA - SZAMPON ODŻYWIAJĄCY I NAWILŻAJĄCY, PIWONIA I MIGDAŁ, DO WŁOSÓW DELIKATNYCH, ŁAMLIWYCH I CIENKICH

...czyli mycie włosów z nową polską marką.


Tak jak obiecałyśmy w poprzednim poście, dzisiaj przyszedł czas na kolejną recenzją kosmetyku od firmy Nutka i tym razem, będzie można przeczytać o doświadczeniach stosowania szamponu, który przeznaczony jest potencjalnie do włosów delikatnych, łamliwych i cienkich, czyli dokładnie takich, jakie posiadam ja, Pola. Niestety, natura nie obdarzyła mnie w tej kwestii dobrym materiałem genetycznym. Szybka utrata objętości, włosy "przyklejone" do głowy, wiotkie, cienkie bez objętości... Czy ten temat jest Wam bliski? Jak najbardziej zgadzam się z często powtarzanym stwierdzeniem, że szampon powinien myć, a nie robić za produkt 10 w 1,bo jeśli czytając listę obietnic producenta, zaczynam podejrzewać, że zaraz dowiem się, że dany szampon pozmywa i wstawi mi pranie, to ja nie wiem, czy w ogóle chcę go testowań, natomiast, w przypadku moich włosów, ja po prostu muszę wymagać od szamponu by był czymś więcej, niż zwykłym "rypaczem - oczyszczaczem", bo inaczej moje włosy zaczynają przypominać skołtuniony filc. Dlatego bardzo liczyłam też, że producent spełni swoje obietnice i faktycznie będzie to produkt nawilżający i odżywiający włosy. Jak było w praktyce?


3 komentarze:

06:46

VIANEK REWITALIZUJĄCY - TONIK I PŁYN MICELARNY - PODWÓJNA RECENZJA DWÓCH PRODUKTÓW

VIANEK REWITALIZUJĄCY - TONIK I PŁYN MICELARNY - PODWÓJNA RECENZJA DWÓCH PRODUKTÓW

...czyli jak sprawdziły się u nas viankowe kosmetyki do twarzy z czerwonej serii.

Ofertę tej marki zapewne świetnie już znacie (a jeśli nie, to jest właśnie ku temu doskonała sposobność). Kusi ona naturalnymi składami, rozsądnymi cenami i łatwą dostępnością. Zapraszamy dzisiaj na wyjątkową recenzję, bo podwójnie podwójną - nie dość, że będzie to post, gdzie przeczytacie opinie o dwóch poniższych produktach, to jeszcze będziecie mogły dowiedzieć się, jak sprawdziły się one zarówno u Gosi, jak i Poli. 



REWITALIZUJĄCY PŁYN MICELARNY

z ekstraktem z miłorzębu japońskiego i owoców tarniny



Cena: ok. 20 zł 

TUTAJ możecie go kupić za 14,45 zł

Pojemność: 200 ml

Skład: Aqua (woda), Glycerin (humektant), Coco-glucoside (delikatny detergent), Ginkgo Biloba Leaf Extract (ekstrakt z liści miłorzębu japońskiego), Prunus Speciosa Fruit Extract (ekstrakt z owoców wiśni), Oeonthera Biennis (Evening Primrose) Seed Oil (olej z pestek wiesiołka), Panthenol (humektant, łagodzi podrażnienia), Tocopheryl Acetate (antyoksydant, konserwant), Cocamidopropyl Betaine (delikatny detergent), Lactic Acid (humektant), Phytic Acid (regulator pH, chelator, antyoksydant), Benzyl Alcohol (konserwant), Dehydroacetic Acid (konserwant), Parfum (zapach).

Woda, dwa delikatne detergenty, olej z wiesiołka, dwa ekstrakty i moc nawilżaczy. Bardzo fajny skład, jak na produkt do demakijażu. 




My nie uznajemy czegoś takiego jak podział płynów micelarnych do skóry dojrzałej, czy do skóry młodej. Jeśli tego typu produkt działa i sprawdza się u nas, to nie ma znaczenia, jakiemu przedziałowi wiekowemu kosmetyk dedykowany jest, według producenta. To już chyba trochę nadużycie, żeby płyny micelarne były sugerowane dla grup wiekowych... Nie uważacie? My, autorki bloga, mając lat dwadzieścia siedem, jeśli znajdujemy płyn micelarny, który nas zachwyca, bez żadnych "ale" polecamy je swoim mamom.

Pola: Lubiłam ten płyn micelarny, ale wcześniej znalazłam już swój tzw. "holly grail" i ten go nie zdetronizował. Niemniej, ma u mnie zaszczytne trzecie miejsce na podium! Zatem, to też nie tak, że mam mu wiele do zarzucenia. Bardzo skutecznie i szybko rozpuszczał makijaż całej twarzy, nie powodując przy tym uczucia dyskomfortu; nie szczypał mnie w oczy, nie ściągał skóry. Nie mogę wytknąć mu żadnych nieprzyjemnych skutków ubocznych. Mogłabym się pokusić o stwierdzenie, że posiada delikatne właściwości nawilżające, natomiast to taki miły dodatek, zawsze dobrze widziany, choć ja też od płynu micelarnego takich funkcji nie wymagam. Wymagam, by nie wysuszał, ale realne nawilżenie skóry zostawiam oczywiście innym produktom. Jest to dla mnie kosmetyk więcej niż poprawny, ale dwa oczka niżej niż mój absolutny hit, który kupuję masowo i nieustannie, "denkując" buteleczkę za buteleczką. Na pewno przeczytacie o nim w jednym z naszych kolejnych postów. 

Gosia: Rzadko zgadzam się z Polą tak bardzo, jak w przypadku opinii na temat tego właśnie produktu. Płyn doskonale domywa każdy makijaż, nie szczypie w oczy, nie podrażnia, nie uczula, nie przesusza i nie ściąga skóry. Ciężko ocenić mi jego ewentualne właściwości nawilżające, ponieważ zawsze zmywam z twarzy płyny micelarne. Czego chcieć więcej? Preparat doskonale spełnia swoją rolę, minusów brak. Co prawda, również mam inny absolutny numer jeden, to jestem pewna, że sięgnę po niego jeszcze nie raz, choć obecnie kończę już trzecią butelkę produktu. Mogę go polecić każdemu z czystym sumieniem.





REWITALIZUJĄCY TONIK DO TWARZY 

z ekstraktem z koniczyny czerwonej



Cena: ok. 20 zł
Pojemność: 150 ml

Skład: Aqua (woda), Glycerin (humektant), Trifolium Pratense (Red Clover) Extract (ekstrakt z koniczyny czerwonej), Panthenol (humektant, łagodzi podrażnienia), Propanediol (nośnik subtancji aktywnych, humektant), Cocamidopropyl Betaine (delikatny detergent), Coco-glucoside (delikatny detergent), Sodium Hyaluronate (humektant), Squalane (emolient), Lactic Acid (humektant, zmiękcza naskórek), Phytic Acid (regulator pH, chelator, antyoksydant), Benzyl Alcohol (konserwant), Dehydroacetic Acid (konserwant), Parfum (zapach).

Co tu mamy? Woda, substancje nawilżające, dwie delikatne substancje myjące (Kurde, po co prawie każdy producent ładuje je do toniku? To nie płyn micelarny! Detergenty powinniśmy zmywać z twarzy, a tonik na niej zostaje), dwa kwasy, które w takim stężeniu działają nawilżająco, mój ukochany skwalan oraz konserwanty.

Nie mam nic do zarzucenia (poza tymi substancjami powierzchniowo czynnymi, ale ze świecą szukać toniku bez nich), masa nawilżaczy, ma prawo działać i cudownie nawilżać skórę!



Pola: Właśnie wylewam na wacik ostatnie porcje tego produktu i już wiem, że będzie mi go brakowało, podczas mojej wieczornej pielęgnacji twarzy. Obecnie stosuję dwa toniki marki Vianek - nawilżający, który stoi na mojej toaletce i przygotowuje moją skórę twarzy na krem na dzień oraz, oczywiście ten. Dlaczego tak, że nawilżający dostał szansę wykazania się rano, a ten na noc? Nawilżający ma dyfuzor typu spray, więc po pierwsze z czystej wygody. Rano chcę szybciej przejść przez proces pielęgnacji. Kolejny powód jest taki, że wszystkie kosmetyki, które stosuje rano, są nawilżające lub kojące, natomiast przed snem stawiam na regeneracje, odżywienie i produkty dostosowane do mojego typu cery - cery naczynkowej. Przechodząc do konkretów, czyli działania, to jest to kosmetyk dający bardzo przyjemne uczucie natychmiastowego odświeżenia i ukojenia. Dodatkowo, bardzo pozytywnie zaskoczył mnie swoim zauważalnym działaniem nawilżającym. Jest bardziej bogaty niż inne toniki, które zazwyczaj mam okazję stosować. Przede wszystkim w działaniu, bo nadal jest to forma "wodnista" i płynna, natomiast w kontakcie ze skórą odnosi się inne wrażenie, że jego formuła jest bardziej skondensowana, niż takie typowe toniki typu "jak woda". Stąd polecam go właśnie do stosowania na noc. Jest też jednym z najbardziej wydajnych kosmetyków tego typu. Bardzo przypadł mi do gustu jego specyficzny zapach, którego niestety nie umiem Wam opisać. Czy oszalałam na jego punkcie? Prawie, ale daje mu mocne 5/6. Do sprawienia, że miałabym ochotę używać już nieustannie i już tylko i wyłącznie jego, brakuje mi "tego czegoś", czegoś co sprawiło, że okrzyknęłabym go wyjątkowym. Nie wykluczam jednak, że wrócę do niego, bo to naprawdę, według mnie, dobry produkt. 

Gosia: W przeciwieństwie do Poli, stosowałam ten produkt inaczej, ponieważ bez użycia wacika. Nauczyłam się tego, podczas stosowania hibiskusowego toniku Sylveco, który miał żelową konsystencję i najlepiej się sprawdzał właśnie wklepywany w twarz. Od tamtej pory, wszystkie toniki, które nie mają atomizera, stosuję w ten sposób - nalewam odrobinę w zagłębienie dłoni i wklepuję w twarz. Pozwala to oszczędzać produkt (nie zostaje on w waciku) oraz chronić środowisko (zmniejszamy zużycie wacików oraz wytwarzamy mniej odpadów). Tonik stosowałam zarówno rano i wieczorem, naprzemiennie z innymi produktami (tak, w tej chwili mam w użyciu 4 toniki...z czego nie jestem dumna).

Produkt faktycznie ma troszkę inną konsystencję niż większość produktów, jest taki jakby odrobinę olejowy? Myślę, że zawdzięcza to zawartości skwalanu w składzie. Szczerze mówiąc, nie zauważyłam znacznego działania nawilżającego produktu, ale szczerze mówiąc też tego nie oczekuję. Tonik służy mi do regulacji pH, wymagam aby nie podrażniał, fajnie jeśli wykazuje przy tym działanie kojące - Vianek mi tego dostarczył, więc jestem zadowolona.  Wracając do właściwości nawilżających, kilkukrotnie stosowałam go w azjatyckiej metodzie 7 skin, która polega na mniej więcej siedmiokrotnym wklepywaniu toniku w twarz. Metoda ta, ma zapewnić skórze nawodnienie, lekko ją rozpulchnić i jeszcze lepiej przygotować na serum i krem. W przypadku takiego stosowania, po nałożeniu ok. 7 warstw toniku, widziałam 'efekt wow'! Supermiękka, niesamowicie nawilżona i rozświetlona cera! Polecam spróbować.




Jeśli stosowałyście któryś z tych kosmetyków, koniecznie napiszcie w komentarzach, jakie jest Wasze zdanie na jego temat?

Czy według Was jest to firma pełna dobrych niespodzianek, czy przereklamowana seria "średniaków"? Podzielcie się swoją opinią.

P. & G.

10 komentarzy:

23:11

JAK SPAKOWAĆ SIĘ NA WAKACJE? KOSMETYCZKA WYJAZDOWA W LATO: TYLKO RZECZY, KTÓRE BĘDĄ PRZYDATNE (BEZ ZBĘDNEGO BAGAŻU!)

JAK SPAKOWAĆ SIĘ NA WAKACJE? KOSMETYCZKA WYJAZDOWA W LATO: TYLKO RZECZY, KTÓRE BĘDĄ PRZYDATNE (BEZ ZBĘDNEGO BAGAŻU!)

...czyli co wziąć ze sobą na wyjazd wiosną i latem i jak nie brać za dużo.


Jakiś czas temu, sama będąc w trakcie wyjazdu, zapytałam Was na Instagramie, czy warto, by pojawił się tutaj tego typu post. 100% zgodności na "TAK" i dużo osób, które kliknęły w ankiecie, dało mi jasno do zrozumienia, że się przyda. Zatem przychodzę dzisiaj do Was z konkretami. Krok po kroku, podzielę się z Wami radami i listą rzeczy, które przydadzą się Wam przed i podczas dłuższego odpoczynku poza domem. Przychodzę również z moim uniwersalnym niezbędnikiem, który może uratować Wasz wyjazd w mniejszej i większej niedyspozycji. Dodatkowo ma być oczywiście lekko, mało, tylko to, co faktycznie się przyda, bez zbędnego balastu. To co? 3..2..1.. Zaczynamy pakowanie!

11 komentarzy:

13:30

DENKO #2 - BUBLE I "ŚREDNIAKI" - PIELĘGNACJA WŁOSÓW - 10 KOSMETYKÓW DO WŁOSÓW, KTÓRE SIĘ U MNIE NIE SPRAWDZIŁY

DENKO #2 - BUBLE I "ŚREDNIAKI" - PIELĘGNACJA WŁOSÓW - 10 KOSMETYKÓW DO WŁOSÓW, KTÓRE SIĘ U MNIE NIE SPRAWDZIŁY

...czyli cały post o produktach do pielęgnacji włosów, których nie kupie ponownie.


Zapraszam Was dzisiaj na post, w którym pokażę Wam wszystkie kosmetyki, które do tej pory używałam do pielęgnacji swoich włosów, a które się u mnie nie sprawdziły. Tak, dzisiaj po raz pierwszy na blogu post poświęcony samym tzw. bublom i "średniakom". Mam nadzieję, że będziecie zadowolone, bo post powstawał w bólach (nie mam serca pisać aż tylu negatywnych słów w jednym poście). Dowiecie się z niego, dlaczego uważam, że produkty te zawiodły i czy wyrządziły jakieś szkody moim włosom lub skórze głowy. Jest to również swoiste podsumowanie najgorszych, moim zdaniem, kosmetyków jakich używałam w 2017 i pierwszej połowie roku 2018. Jest tego sporo (w końcu to aż 1,5 roku intensywnego dbania o włosy), ale chyba dzięki temu, że zaczęłam dbać o siebie bardzie świadomie, nie aż tyle, ile mogłabym mieć. Żeby nie było, że nie ostrzegałam. Szampony, wcierki, maski, odżywki... Chcecie je poznać? To do postu!


4 komentarze:
Copyright © 2014 Blond Hair Affair , Blogger