17:11

DWUETAPOWE OCZYSZCZANIE TWARZY GOSI

...czyli trio - Nacomi, Sylveco i Konjac.


Jak wiecie z posta o mojej wieczornej rutynie pielęgnacyjnej (KLIK) długo unikałam wody i produktów myjących w pielęgnacji mojej twarzy. Mimo, że wiedziałam jak ważny jest dokładny demakijaż i oczyszczanie twarzy, to moje doświadczenia z podrażnioną, przesuszoną i ściągniętą skórą po myciu, skutecznie mnie do tego zniechęcały.
Od dawna czytałam o dwuetapowym oczyszczaniu twarzy. Jednak w tym wypadku przerażały mnie oba kroki - najpierw mam posmarować moją przetłuszczającą się skórę olejem, a potem znów myć ją żelem do mycia twarzy, który zedrze cały płaszcz lipidowy i pozostawi moją twarz ściągniętą, podrażnioną i wysuszoną. Niezbyt ciekawa perspektywa?
Lęki trzeba zwalczać, a ja nie byłabym sobą, gdybym nie spróbowała ;)



Sprawcą całego zamieszania był Nacomi Cleansing Oil, który spontanicznie wylądował w moim koszyku podczas promocji w Hebe.  Nie miałam do końca pomysłu jak go stosować, ale mój zakupoholizm był silniejszy :D

Jeszcze tego samego dnia, postanowiłam umyć nim twarz. Wiedziałam, że potrzebuję detergentu, którym domyje olej. Pierwszym preparatem na który postawiłam była "Łagodząca pianka myjąca do twarzy i oczu Puri - Sensilium Pharmaceris A", której resztkę znalazłam w łazience. Niestety okazała się ona zbyt mocna. Moja twarz była znowu ściągnięta i sucha, tak jakbym nie użyła wcześniej olejowego preparatu.

Drugie podejście do olejku Nacomi, to połączenie z "Grejpfrutową antyrodnikową pianką do mycia i demakijażu twarzy Idea 25". Tym razem efekt był odwrotny. Kompletnie nie mogłam zmyć z twarzy oleju tą pianką! Kolejny niewypał, moje zniechęcenie rośnie.



 Nacomi Cleansing Oil - make up remover, w wersji do cery tłustej i mieszanej


Cena: ok. 30 zł

Skład: Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil (olej ze słodkich migdałów), Vitis Vinifera Seed Oil (olej z pestek winogron), Ricinus Communis (Castor) Seed Oil (olej rycynowy), Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil (olej jojoba), Tocopheryl Acetate (witamina E, antyoksydant i naturalny konserwant), Sclerocarya Birrea (Marula) Seed Oil (olej marula), Plukenetia Volubilis (Sacha Inchi) Seed Oil (olej inca inchi), Hippophae Rhamnoides (Sea Buckthorn) Fruit Oil (olej z owoca rokitnika zwyczajnego), Argania Spinosa Kernel Oil (olej arganowy), Parfum (zapach).

Wow! Co za skład! Gdyby nie substancja zapachowa na końcu,  olejek składałby się wyłącznie z naturalnych, roślinnych olejów. 

Preparat ma oleistą konsystencję, pomarańczowy kolor i przepiękny zapach! 

Sami widzicie, że nie mogłam się poddać po pierwszych dwóch, nieudanych podejściach, więc szukałam dalej mojej metody na olejek myjący od Nacomi.

Postanowiłam poszukać pomocy na facebookowej grupie TWARZING. Dziewczyny doradziły mi właśnie zakup gąbeczki konjac lub bambusowej ściereczki oraz tymiankowy żel do twarzy od Sylveco.

W pierwszej kolejności, kupiłam w Hebe gąbkę konjac.

Gąbka Konjac - Ewa Schimtt Boutiqe

(sucha gąbka)


Cena: ok. 15 zł

Gąbka jest produktem naturalnym, biodegradowalnym, nie podrażnia, głęboko oczyszcza skórę.  Używam jej dwukrotnie. Zarówno do zmycia olejku Nacomi z twarzy, jak i do oczyszczenia buzi tymiankowym żelem.

Sucha gąbka jest twarda jak kamień (mi trochę przypomina pumeks), jest mała. Po wypłukaniu jej w gorącej wodzie, pęcznieje i mięknie. Robi się duża, miękka i puszysta.


(zwilżona gąbka)

Pielęgnacja gąbeczki jest bardzo prosta. Po każdym użyciu dokładnie płuczemy ją w wodzie i wieszamy do wyschnięcia. Podobno można prać ją w pralce, ja jednak wolę nie ryzykować, raz w tygodniu przelewam ją wrzątkiem.


Tymiankowy żel do twarzy - Sylveco


Cena: ok. 18 zł

Skład: Aqua (woda), Lauryl Glucoside (łagodna substancja myjąca), Glycerin (gliceryna - humektant), Thymus Vulgaris Extract (ekstrakt z tymianku), Panthenol (humektant, łagodzi podrażnienia), Malic Acid (kwas jabłkowy - działa wygładzająco, rozjaśniająco, nawilża), Sodium Benzoate (konserwant), Thymus vulgaris (Thyme) Oil (olej tymiankowy).

Kolejny kosmetyk o świetnym, krótkim i naturalnym składzie. Żel jest przezroczysty, pachnie tymiankiem. Preparat ukryty jest w ciemnym opakowaniu z wygodną pompką, dzięki czemu dostajemy zawsze idealną ilość produktu.

Tworzy idealny duet do oczyszczania twarzy wraz z olejkiem Nacomi, jednak jest bardzo fajny również solo - użyty jak zwykły żel do mycia twarzy. Nie podrażnia mojej wrażliwej cery, zawsze ją dokładnie oczyszcza i co najważniejsze (!) nie ściąga i nie przesusza skóry.

Skoro znacie już moje trio idealnego oczyszczania, czas na podsumowanie.

Jak w końcu oczyszczam moją twarz?

KROK 1. 

Wykonuję demakijaż oczu płynem micelarnym. (Ze względu na to, że przedłużane rzęsy nie lubią tłuszczu, unikam ich kontaktu z olejkiem myjącym)

KROK 2.

Zwilżam skórę twarzy i zaczynam masować roztartym w dłoniach olejkiem Nacomi, aż rozpuści makijaż.

KROK 3.

Dokładnie moczę gąbeczkę Konjac i usuwam nią z twarzy nadmiar oleju.

KROK 4.

Nakładam żel Sylveco na gąbkę i dalej masuję twarz do dokładnego zmycia resztek makijażu i oczyszczenia skóry.

KROK 5.


Dokładnie przemywam twarz wodą, aż do całkowitego zmycia preparatów myjących, dokładnie płuczę gąbkę i odwieszam do wyschnięcia.






Żałuję, że tyle czasu zmarnowałam oczyszczając twarz, wyłącznie płynem micelarnym... Dopiero teraz widzę, co znaczy dobrze i dokładnie oczyszczona skóra. Jednak da się to uzyskać bez podrażnień i przesuszeń, za to z użyciem wody i środków myjących.


Polecam dwuetapowe oczyszczanie twarzy wszystkim. Nawet posiadaczom przetłuszczającej się skóry. Odkąd oczyszczam ją w ten sposób, wydzielanie sebum zmniejszyło się, pory są mniej widoczne, pojawia się mniej niedoskonałości.

Posiadacie suchą skórę? Pierwszy etap z użyciem oleju, oraz delikatność żelu Sylveco nie pozwolą doprowadzić do odwodnienia waszych cer.


A Wy? Jak oczyszczacie swoje twarze?

G.

20 komentarzy:

  1. Oj ja nie lubię demakijażu olejem, przez awersję do rzeczy tłustych. Też mam suchą skórę, ale używam delikatnej pianki do demakijażu oczu Natura Siberica na całą twarz, zmywam wodą i tonizuje wodą różaną. To mój tryb wieczorny:) próbowałam oleju z GoCranberry ale mi się nie spodobał. Fajnie że znalazłaś sposób idealny dla siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Planuję kupić tą piankę Natura Siberica ;)

      Usuń
  2. Ja oczyszczam swoja buzie wyłacznie olejkiem do demakijażu Evree i ta metoda sprawdza się u mnie genialnie, jednak zaciekawiłaś mnie tym dwuetapowym oczyszczaniem :) z pewnością kiedyś wypróbuje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też byłam sceptycznie nastawiona, ale podjęcie próby skończyło się sukcesem :)

      Usuń
  3. Olejów używam do zmywania ciężkich, wodoodpornych makijaży - tylko one potrafią je dokładnie rozpuścić. Zainteresowałaś mnie tymi produktami, muszę je sobie zapamiętać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja mam płyn do demakijażu, mydło siarkowe, wodę różaną lub micelarnę do zmycia resztek makijażu i tonik, żeby wszystko wróciło do normy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Musze sie zaopatrzyc w ten zel :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawe połączenie. Ostatnio upały dają się we znaki- więc już wiem co muszę wypróbować. :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nacomi uwielbiam, ale tego nie znałam. Trzeba nadrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie dalej jak dziś myślałam o oczyszczaniu...

    OdpowiedzUsuń
  9. Od kilku miesięcy stosuję dwuetapowe oczyszczanie i nie zamierzam z niego rezygnować, bo z efektów jest zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Miałam kiedyś krem z Sylveco i byłam z niego zadowolona. :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie maluję się więc nie muszę tak oczyszczać, ale i Nacomi i Sylweco lubię no i są cruelty - free!

    OdpowiedzUsuń
  12. Przy mojej trądzikowej cerze brzmi to jak dobry pomysł!

    OdpowiedzUsuń
  13. JA używam płynu micelarnego przeznaczonego pod cerę naczynkową i co drugi dzien myję żelem z organique :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Blond Hair Affair , Blogger