14:42

APTECZKA AGAFII - AKTYWNE ZIOŁOWE SERUM NA POROST WŁOSÓW "7 ZIÓŁ"

...czyli kolejna ziołowa wcierka.


Ze względu na fakt, że mam dość rzadkie i słabe włosy ze skłonnością do wypadania, właściwie przez cały czas stosuję wcierki. Dotychczas, jedyną w pełni skuteczną była kozieradka (klik).


Nie zależy mi na przyśpieszonym poroście, nie mierzyłam włosów przed i po, więc w tej kwestii się nie wypowiem. Wcierka jest dla mnie skuteczna, jeśli spowoduje wysyp baby hair i dzięki temu zagęszcza moją nędzną czuprynę ;)




Cena:
ok. 13 zł

Skład: Althaea Officinalis Extract (ekstakt prawoślazowy), Shizandra Chinesis Officinalis Oil (olej z cytryńca chińskiego), Panax Ginseng Extract (ekstrakt z żeń-szenia), Melissa Officinalis Leaf Oil (olej z melisy), Arctium Lappa Root Extract (ekstrakt z korzenia łopianu większego), Urtica Dioica Extract (ekstrakt z pokrzywy zwyczajnej), Betula Alba Extract  (ekstrakt z brzozy brodawkowatej), Yeast Extract (ekstrakt z drożdzy piwnej),  Capsicum Anuum Fruit Extract (ekstrakt z papryczki chilli), Climbazole (klimbazol - substancja hamująca rozwój grzybów odpowiedzialnych za łupież), Allantonin (alantoina), Pantothenic Acid (Kwas pantotenowy - witamina B5), Neolone (konserwant)


Wow! Dawno nie widziałam kosmetyku o tak świetnym składzie! Same substancje aktywne i jeden bezpieczny konserwant na końcu. Zero barwników i zapachów




Pierwsze wrażenie:

Solidne opakowanie ze świetnym atomizerem, który idealnie działa w każdej pozycji, nie przecieka, można trzymać do góry nogami.
W środku mamy brązowy płyn o dość intensywnym zapachu... Pierwsze skojarzenie to cytrynowa kostka do WC ( pewnie za sprawą cytryńca chińskiego). Mimo wszystko nie mogę nazwać tego zapachu nieprzyjemnym.

Sposób stosowania:

Wcierkę stosowałam zgodnie z instrukcją na opakowaniu, czyli wcierałam średnio 3 razy w tygodniu. Zabieg przeprowadzałam zawsze przed pójściem spać (włosy myłam rano). Za każdym razem po nałożeniu preparatu wykonywałam krótki masaż skóry głowy, aby pobudzić krążenie.



 Efekty:

Pierwsze efekty zaobserwowałam już po kilku tygodniach, kiedy wypadanie mocno się zmniejszyło.
Po około dwóch miesiącach zaczęłam wyczuwać na skórze głowy las baby hair, czyli to na co czekałam najbardziej!

Wcierka jest wydajna, jedno opakowanie wystarcza na pełne 3 miesiące kuracji.

Mimo braku zawartości alkoholu w składzie, preparat delikatnie przesuszył i podrażnił mi skalp.
Oczywiście nie ma mowy o totalnym przesuszu i okrutnym swędzeniu, jak w przypadku Rzepy (klik) lub wysypie krost po jantarze.

Reasumując, duża ilość nowych włosków, wynagradza wszystkie niedogodności związane z suchością skóry głowy czy 'toaletowym' zapachem.

A Wy? Używacie wcierek? Po czym macie najlepszy efekt?

G.

8 komentarzy:

  1. Jeśli tak jak piszesz włosy mniej wypadają to chyba sobie to sprezentuje. Bo nic nie działa na moje wypadające włosy

    OdpowiedzUsuń
  2. WOW...świetny skład. Przy najbliższej okazji skusze sie na ten produkt. Z serii syberyjskich kosmetyków mam szamopon i odżywkę. Są super. Natalia

    OdpowiedzUsuń
  3. Super super! Szukam czegoś takiego! Choć ostatnio czytałam na jednym z blogów o domowym sposobie na zrobienie wcierki. Podobno też świetnie działała :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie polecamy napar z kozieradki :))

      Usuń
  4. no dla mnie to za mocne składniki ma które mej łepetynie nie służą;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och to wielką szkoda :(
      Wczoraj kupiłam i zacznę testowac wcierke fructis

      Usuń

Copyright © 2014 Blond Hair Affair , Blogger